Jak ważna jest marka osobista w branży ubezpieczeń?

Jak ważna jest marka osobista w branży ubezpieczeń?

Agent ubezpieczeniowy to wciąż zawód, który po stokroć musi udowadniać swoje kompetencje, solidność, uczciwość. Niektórzy wciąż traktują nas jak natrętów sprzedających filcowe kapcie od drzwi do drzwi. Jednak czasy, kiedy tak szkolono agentów, dawno minęły. Teraz obowiązują nas standardy i ustawy.

Moim zdaniem marka agenta ubezpieczeniowego składa się z kilku czynników:

Rozpoznawalność – ludzie muszą wiedzieć, czym się zajmujesz. Im więcej osób to wie, tym większe będzie grono klientów, choć oczywiście nie każdy znajomy jest klientem. Ale potem trafiają kolejne osoby z polecenia zadowolonych klientów i grono się rozrasta. Tak się buduje rozpoznawalność marki. Można ją też budować poprzez Facebook prowadząc stronę firmową. Wtedy będziemy się kojarzyć szerszemu gronu.

Zaufanie – kolejny element to zbudowanie zaufania. Jeżeli już ktoś do mnie trafi to muszę zbudować atmosferę zaufania. Odpowiednio klienta obsłużyć. Zrobić to profesjonalnie, ale też podejść z empatią, zrozumieniem, wysłuchać, zrozumieć potrzebę i dać to czego oczekuje. A potem zapewnić pomoc, obsługę i poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli zbudujemy dobrą relację i zaufanie, klient wraca w kolejnych latach i poleca znajomym.

Solidność – trzeci element to obsługa posprzedażowa. Klient musi mieć poczucie otoczenia opieką. Zawsze klienci doceniają, że się im przypomina o terminie kończącej się polisy. Że pilnuje się płatności kolejnych rat. Że mogą zadzwonić i zapytać o wszystko. Czasem napiszę im jakieś pisemko.

Oparcie w trudnych chwilach – klient czasem dzwoni o późnej godzinie albo w święto, przeprasza, ale zaraz się okazuje, że stało się coś wyjątkowego. Na przykład miał wypadek autem i z tego stresu zupełnie nie wie jak się zachować. Wtedy nie jest ważne co robiłam, rzucam to i spokojnie rozmawiam. Uspokoję, wysłucham, powiem co trzeba zrobić w danej sytuacji. Często klient najpierw dzwoni do mnie, a dopiero potem do bliskich. Bo jak mu pomogę ogarnąć sytuację i już jest spokojniejszy, to przynajmniej krewnych nie wystraszy.

Poczucie wyjątkowości – staram się żeby każdy klient czuł się tak jakby był jedyny. Zaopiekowany od stóp do głowy. Wysłuchany z każdą drobną wątpliwością. Potraktowany poważnie, choć pyta czasem o banalne sprawy. Większość klientów mam też wpisanych do telefonu i jak dzwonią witam się z nimi zwracając się po nazwisku lub imieniu, na przykład: „Dzień dobry, Pani Basiu…” Zwróciłam uwagę, że osoby reagują zaskoczeniem, że mam ich wpisanych w kontakty i to jest zdecydowanie pozytywne zaskoczenie. Niektórzy nawet mówią wprost: „O wpisała mnie Pani do telefonu, jak miło”. Czują wtedy, że są dla mnie ważni.

Budowanie relacji – niekiedy relacje agent-klient stają się przyjacielskie, koleżeńskie. Mam spore grono klientów, z którymi przeszłam na „ty” i spotykamy się również prywatnie. Z niektórymi mam wspólne zainteresowania co wyniknęło z rozmowy. Zatem spotykamy się też poza pracą, w górach, na koncertach, w teatrze, na wernisażach, spotkaniach autorskich. Wtedy buduje się więź na zupełnie innym poziomie.

Obowiązujące nas obecnie standardy powodują, że nie tylko powinniśmy, ale musimy przeprowadzić analizę potrzeb klienta i dopiero zaproponować rozwiązanie. Nie zawsze i nie wszyscy pracowali według takiego schematu. Często wciskano klientom jakiś produkt bez zagłębiania się czy to danej osobie jest on potrzebny. Ja miałam to szczęście trafić na partnera biznesowego (współpracujemy już 19 lat ) pracującego od samego początku w ten sposób. Zanim wszedł na rynek obowiązek APK (Analiza Potrzeb Klienta), to u nas funkcjonował OPF (Osobisty Plan Finansowy). Ale inne firmy niestety nie zawsze tak pracowały i wizerunek jest, jaki jest. Do tej pory istnieją niestety kanały dystrybucji psujące nam, agentom, opinię. Produkty ubezpieczeniowe wciskane są, czy są komuś potrzebne czy nie, na przykład w bankach („a bo to tylko kilka złotych miesięcznie”), a 99% osób nie wie za co płaci. Potem jak się coś wydarzy i klient sobie przypomni, że coś tam miał w banku, to zazwyczaj okazuje się, że zakres jest bardzo wąski i nie obejmuje zdarzenia. Ma to dwa złe aspekty, po pierwsze utwierdza klienta w przekonaniu, że ubezpieczenia są bez sensu i nie działają, co nie jest prawdą, bo działają, ale wyłącznie te dobrze dobrane. A po drugie wyciągają bez sensu pieniądze z kieszeni, bo po co płacić jak nawet nie znamy zakresu. Kiedyś były pomysły sprzedaży ubezpieczeń w kioskach!!! Są ubezpieczenia na poczcie i sama słyszałam jak przebiega proces sprzedaży. Oj, nie tak powinien przebiegać. A potem przychodzi do mnie taki klient i narzeka. Oczywiście najczęściej uogólnia i stwierdza, że ubezpieczalnie to oszuści. A najczęściej po prostu ubezpieczenie było sprzedane na szybko, bez analizy, nikt nie wnikał w zakres, a klient był zadowolony, że tanio. Zadowolenie jednak szybko niknie, kiedy się okazuje, że zakres jest ubogi albo zaniżone są sumy ubezpieczenia.

Wypracowanie marki osobistej w tej branży nie jest łatwym zadaniem, ale wykonalnym. Udało mi się, ale wymagało ogromnego samozaparcia, odporności psychicznej oraz konsekwencji w działaniu. Nie jestem potentatem, wciąż mam mnóstwo konkurencji, wciąż powstają nowe biura, ale mam tą satysfakcję, że ja trwam już 19 lat. To naprawdę imponujący wynik jak na tę branżę. Wprawdzie w ubezpieczeniach dość łatwo zacząć pracę , ale trudno wytrwać i rotacja jest olbrzymia. Wiem coś o tym, bo sama robię od czasu do czasu nabory do współpracy. Niewiele osób odnajduje się w tej pracy. Mam też stałe grono współpracowników, większość od kilkunastu lat.
O nowych coraz trudniej. Bo to nie jest łatwy kawałek chleba. Wymaga dużej odpowiedzialności. Klienci powierzają nam zabezpieczenie finansowe swoich rodzin i swojego majątku. Kiedy wszystko dobrze dobierzemy, przypilnujemy terminów, to klient i jego majątek jest bezpieczny.

Co do marki to całe życie budowałam swoją markę osobistą choć nie nazywałam tak tego. Dopiero kiedy dołączyłam do grupy Marka TY zdałam sobie z tego sprawę. Wcześniej marka kojarzyła mi się z olbrzymimi korporacjami typu Apple, Adidas. Myśląc o sobie i swojej firmie nazywałam to raczej budowaniem zaufania i relacji.

Teraz już, nazywając to po imieniu, świadomie buduję swoją markę. Nie ulega wątpliwości, że zbudowałam ją już, bo inaczej bym nie wytrwała w tej branży. Ale z pewnością nie wolno osiadać na laurach. Ubezpieczenia to specyficzna branża, bo my nie sprzedajemy fizycznego produktu. Myślę, że łatwiej jest sprzedać produkt namacalny. Jeżeli okaże się, że jest on solidny i spełnia oczekiwania klienta, to zyskujemy jego przychylność. U mnie klient kupuje obietnicę, że jak się coś w jego życiu wydarzy to otrzyma finansową pomoc. Często tak jest, że przez wiele lat nic się nie dzieje, a klienci nadal płacą polisy. Czyli to jest wyższy stopień zaufania niż gdziekolwiek indziej. Klienci pytają mnie też, czy to działa, czy ktoś już dostał odszkodowanie. I muszą mieć do mnie zaufanie, że powiem prawdę. Inaczej to pytanie nie miałoby sensu.

Bardzo mi jest miło kiedy przychodzi nowy klient i mówi, że znajomy mu mnie polecił bo miło się rozmawiało, cierpliwie wszystko wyjaśniłam i wychodząc z biura wiedział, co kupił. To potwierdza mi tylko, że warto zainwestować w prawdziwą relację z klientem.

Katarzyna Budzis

Od 2000 r.niezależny pośrednik ubezpieczeniowy.

W 2007 roku zdobyła certyfikat Doradcy Finansowego EFG w stopniu pozwalającym doradzać klientowi indywidualnemu.

http://katarzyna.budzis.pl

Czym są archetypy marki? Wprowadzenie, zanim poznasz swój

Czym są archetypy marki? Wprowadzenie, zanim poznasz swój

Wyobraź sobie, że ktoś, kto nigdy Cię nie spotkał, po jednym rzucie oka na Twój profil już wie, czego się po Tobie spodziewać. I że to wrażenie zupełnie nie zgadza się z tym, kim naprawdę jesteś. Znajome?

To nie przypadek ani zły dzień grafika. To archetyp marki, czyli wzorzec osobowości, który już nosisz, niezależnie od tego, czy wybrałaś go świadomie, czy nie.

W skrócie:

  • Archetypy to dwanaście uniwersalnych wzorców osobowości, opisanych przez Carla Gustava Junga, a spopularyzowanych w marketingu przez Margaret Mark i Carol Pearson.
  • Dzielą się na cztery rodziny motywacji: niezależność, mistrzostwo, przynależność i stabilność.
  • Chcąc nie chcąc, komunikujesz jakiś archetyp już teraz. Pytanie brzmi, czy robisz to świadomie.
  • To wprowadzenie do tematu, nie kompletny przewodnik. Pełną ściągawkę z kolorami, językiem i typem treści dla każdego archetypu znajdziesz w linku niżej.

Skąd się wzięła ta teoria

Archetypy pochodzą z prac szwajcarskiego psychiatry Carla Gustava Junga, który opisał je jako uniwersalne wzorce zakorzenione w zbiorowej nieświadomości ludzkości. Mark i Pearson przeniosły tę koncepcję do marketingu w książce The Hero and the Outlaw, opierając się na obserwacji Josepha Campbella: niemal każdy znany ludzkości mit opowiada tę samą historię wyprawy, próby i powrotu odmienionym.

Dlaczego to działa w biznesie? Bo ludzki mózg ufa temu, co rozpoznaje. Jeśli Twoja strona jest dopracowana technicznie, a klientki i tak mówią „coś w tym nie jest moje”, zwykle nie chodzi o jakość wykonania. Chodzi o to, że kolory, słowa i obrazy, których używasz, nie składają się w spójną, rozpoznawalną osobowość.

Cztery rodziny, dwanaście charakterów

Dwanaście archetypów nie jest przypadkową listą. Dzielą się na cztery rodziny motywacji:

  • Niezależność – wolność, prawda, samopoznanie: Niewinna, Mędrczyni, Odkrywczyni.
  • Mistrzostwo – zmiana świata, przekraczanie granic: Bohaterka, Buntowniczka, Czarodziejka.
  • Przynależność – bliskość, wspólnota: Towarzyszka, Kochanka, Żartownisia.
  • Stabilność – porządek, bezpieczeństwo: Władczyni, Twórczyni, Opiekunka.

Zanim zagłębisz się w opis każdego z osobna, zapytaj siebie, która z tych czterech motywacji jest Ci najbliższa. To zwykle zawęża wybór szybciej niż czytanie dwunastu opisów po kolei.

Nazwa archetypu to dopiero początek

Tu jest moment, w którym większość artykułów o archetypach się kończy, a Twoja prawdziwa praca dopiero się zaczyna. Możesz wiedzieć, że jesteś Buntowniczką, i nadal publikować grafiki w pastelowym różu, bo nikt Ci nie powiedział, że to zaprzecza temu, kim jesteś w oczach odbiorczyń.

Dlatego zamiast powtarzać tu opis wszystkich dwunastu archetypów, odsyłam Cię do pełnego przewodnika z praktyczną ściągawką kolorów, języka i typu treści dla każdego z nich na justynakopec.pl. Znajdziesz tam odpowiedź na pytanie, co konkretnie zrobić w poniedziałek rano, kiedy siadasz do Canvy albo do pisania posta.

Sprawdź, który archetyp już nosisz

Zanim pójdziesz dalej, zrób jedną rzecz: rozwiąż bezpłatny test na archetyp marki. Pięć minut, konkretne pytania, konkretna odpowiedź, zamiast domysłów przy czytaniu opisów.

Odważna marka osobista to nie taka, która krzyczy najgłośniej. To taka, która wie, kim jest, i konsekwentnie to pokazuje, nawet kiedy nikt nie patrzy.

FAQ

Czy muszę znać swój archetyp, żeby budować markę osobistą? Nie musisz, ale bez tego działasz po omacku. Odbiorczynie i tak przypiszą Ci jakiś wzorzec, więc lepiej, żeby to był ten, który sama wybrałaś, a nie przypadkowy.

Czy mogę mieć więcej niż jeden archetyp? Tak, większość marek osobistych łączy dwa. Ważne, żeby jeden był wyraźnie dominujący, inaczej odbiorczynie nie wiedzą, czego się po Tobie spodziewać.

Gdzie znajdę opis wszystkich dwunastu archetypów z konkretnymi wskazówkami? Link znajdziesz wyżej, w sekcji „Nazwa archetypu to dopiero początek” — prowadzi do pełnego przewodnika z paletą kolorów, językiem i typem treści dla każdego z dwunastu archetypów.

7 najpopularniejszych błędów, które marki popełniają w social media

7 najpopularniejszych błędów, które marki popełniają w social media

Każdy popełnia błędy. To normalne i ludzkie. Jednak wielu z nas nie potrafi się do tego przyznać. Popełniamy je praktycznie w każdej dziedzinie naszego życia. To swoista część nas. Pewnego rodzaju nauka na przyszłość. Doświadczenie, którego nikt nam nie odbierze.

Media społecznościowe to nieodłączna część naszego życia. To obowiązkowy element w każdej strategii i media planie. Większość marek już dawno zdała sobie sprawę, że social media to obecnie jeden z najlepszych touchpoint’ów w drodze do klienta. Osoby czy zespoły zajmujące się kreowaniem marki w Internecie także popełniają błędy. Niektórych z nich można uniknąć. Tylko jak dowiedzieć się, które z tych działań to nasze niedociągnięcia? Z naszego tekstu dowiesz się, jakie błędy są najczęściej powtarzane przez marki.

  1. Nieodpowiednia grupa docelowa – ilość nie znaczy jakość. To, że masz dużą grupę obserwujących wcale nie oznacza, że odniesiesz sukces w biznesie online. Oczywiście zawsze na początek potrzebujesz odbiorców. Marketing musi być skierowany do konkretnej liczby osób także dlatego, żeby zadziałała statystyka. Najlepiej będzie wtedy, jeżeli postawisz na dobór swoich odbiorców w taki sposób, że staną się oni Twoimi potencjalnymi klientami. Przy dużej ilości obserwujących zauważysz, kto nim nie jest. Oczywiście każdy błąd da się w pewien sposób naprawić. Tak jest też w tym przypadku. Potrzebujesz trochę czasu na dokonanie analizy swoich odbiorców. Jednak jej wyniki na pewno zwiększą znajomość Twojej marki i podniosą wyniki sprzedażowe.
  2. Brak strategii – strategia to podstawa. Musisz wiedzieć po co znajdujesz się w mediach społecznościowych. Rozpoczynając swoją przygodę z marketingiem internetowym musisz ustalić, jakie są Twoje plany i przede wszystkim cele. Jeżeli Twoje działania nie będą oparte o żadną strategię, nie będziesz w stanie zbudować prostych i interesujących przekazów. Pamiętaj, że media społecznościowe służą także do budowania zaufania.
  3. Niedopasowany język – media społecznościowe, czyli miejsce stworzone przez ludzi i dla ludzi. Komunikacja na tych portalach kojarzy nam się przede wszystkim z luzem. Jednym z najczęstszych błędów popełnianych prze marki jest sztywna komunikacja z fanami. Posługiwanie się takim językiem na pewno nie buduje bliskich relacji z naszymi potencjalnymi klientami. Jeżeli dobrze znasz swoją grupę docelową, będziesz wiedział w jaki sposób się komunikować oraz z jaką częstotliwością używać emotikon.
  4. Nieatrakcyjne materiały graficzne i wideo – post opatrzony zdjęciem, grafiką lub wideo „sprzedaje się” na Facebooku o wiele lepiej, niż sam tekst. Jednak… wpis powinien być dopracowany. Wrzucając zdjęcie, infografikę czy film, pamiętaj o tym, że jeden z tych elementów musi przykuć uwagę odbiorcy. Sprawić, że jego wzrok zatrzyma się na dłużej przy konkretnym poście. Tu także liczy się jakość, a nie ilość. Warto stworzyć jeden dobry post, który kolokwialnie mówiąc – „urwie dupę”, niż kilkanaście „byle jakich”.
  5. Brak interakcji – klienci bywają wymagający, a większość z nich lubi wylewać swoje żale przy pomocy mediów społecznościowych. To najszybszy ze sposobów wyrażenia swojej dezaprobaty, jeżeli dany produkt nie przypadł do gustu lub jest wadliwy. Jednak nadal wiele firm nie odpowiada na komentarze swoich fanów. Nie próbuje także nawiązać nawet najmniejszej interakcji w postaci polubienia komentarza. O ile kryzysy jest ciężko gasić, o tyle fan poczuje się doceniony, jeżeli zareagujemy na jego komentarz pod naszym postem. Niestety często zdarza się tak, że brak aktywności jest odbierany jako nieautentyczność firmy, co skutkuje utratą obecnych i potencjalnych klientów.
  6. Zbyt dużo treści – w tym podpunkcie chodzi nie tylko o długość postów, lecz także o ich częstotliwość. Staraj się urozmaicać swoje wpisy. Nie pisz tylko i wyłącznie o swojej branży. Korzystaj z real time marketing, udostępniaj, komentuj, lajkuj. Co do częstotliwości postów – nie ma na to większej zasady. Staraj się umieszczać wartościowe posty, które będą ciekawym przekazem dla Twoich odbiorców. Co za dużo, to nie zdrowo. Internauci szybko znudzą się jeżeli „zalejesz” ich masą niepotrzebnych wpisów. Zaczną się irytować i odlajkują Twoją stronę. Media społecznościowe nie lubią także elaboratów. Wolą krótkie i zwięzłe treści na temat.
  7. Kupowanie lajków – po raz kolejny wracam do stwierdzenia – jakość, a nie ilość. To wręcz niemożliwe, że tyle zasad w mediach społecznościowych jest opartych o tak proste, a wręcz banalne stwierdzenie. Kupowanie lajków nie przynosi nic dobrego. Zwiększa tylko ilość Twoich obserwujących. Z drugiej zaś strony konta „fejkowe” zmniejszają zasięg postów, tzn. że Twój wpis dotrze do mniejszej ilości ludzi. Warto pamiętać o tym, że takie postępowanie nie wzbudza zaufania potencjalnych klientów. Fejkowe konta nie kupią Twojej usługi czyli nie generują zysków.

To tylko kilka błędów z którymi często możemy się spotkać w mediach społecznościowych.

Na pewno wiele z nich kojarzysz i nigdy byś nie przypuszczała, że te poszczególne działania mają negatywny wpływ na wizerunek Twojej marki. Błędy te mogą decydować o popularności Twojej marki lub także jej upadku.

Otrzymałaś od nas mini poradnik. Przeczytaj go uważnie jeszcze raz i przeanalizuj swoje działania w mediach społecznościowych. Zadbasz wtedy nie tylko o swój biznes, lecz także o swoich fanów. Jakość Twojego profilu to także szacunek skierowany do Twoich fanów. A może widzisz jakieś błędy na naszym profilu? Pomożesz nam w poprawie wizerunku? Czekamy na Twoje opinie.

Jeżeli uważasz, że ten tekst może przydać się nie tylko Tobie – udostępnij go na swoim profilu. Razem możemy więcej.

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Prezes Marka Ty Sp. z o.o.

Od 19 pomaga tworzyć silne marki i zwiększać przychody swoim klientom jako szkoleniowiec, specjalistka online marketingu i przedsiębiorca. Jest właścicielką agencji marketingowej Blue Brand oraz członkiem Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Autorka i współautorka 14 książek, działaczka społeczna i pełna pasji kobieta, która udziela się w świecie biznesu oraz charytatywnie, wspierając ważne inicjatywy. Jej działania i projekty były wielokrotnie nagradzane. Informowały o nich media regionalne i ogólnopolskie. Zostały także dostrzeżone i docenione m.in. przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego czy Instytut Rozwoju Biznesu.

Na co dzień realizuje się, ucząc i inspirując ludzi do aktywnego budowania silnej marki osobistej w Internecie oraz uprawiając offroad, podróżując i będąc super ciocią.

Media społecznościowe to gra zespołowa

Mimo, że w mediach społecznościowych każdy z nas występuje jako „ja”, to gdy budujemy markę...

5 prostych trików, aby Twój post na Facebooku konwertował lepiej

Prawdopodobnie zadajesz sobie pytanie, jak w ciągu doby fantastycznie wypromować post na Facebooku...

Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Niezależnie od tego, czy budujesz markę firmy czy swoją własną, dobrze jest mieć kapitał. Często jednak...

Syndrom oszustki w social mediach. Co robić, gdy boisz się, że ktoś zapyta „a kim ty jesteś, żeby to mówić”

Otwierasz edytor posta. Piszesz zdanie, które od tygodnia chodzi Ci po głowie, bo w końcu poukładałaś je tak, żeby...

Jak ważna jest marka osobista w branży ubezpieczeń?

Agent ubezpieczeniowy to wciąż zawód, który po stokroć musi udowadniać swoje kompetencje, solidność,...

Nasze ulubione bezpłatne banki zdjęć

Wielokrotnie, zarówno na blogu jak i w mediach społecznościowych, pisałam o tym, że bardzo lubię ułatwiać sobie pracę....
5 prostych trików, aby Twój post na Facebooku konwertował lepiej

5 prostych trików, aby Twój post na Facebooku konwertował lepiej

Prawdopodobnie zadajesz sobie pytanie, jak w ciągu doby fantastycznie wypromować post na Facebooku bez reklamy? Pracuję w social media. Buduję marki personalne, produktowe i firmowe. I w mojej głowie ciągle brzmi: co zrobić, żeby wpis przyciągnął uwagę odbiorców? Jakie są zasady, żeby post zassał, nawet, gdy nie wspomożemy go reklamą?

Cóż, rozwiązań jest zapewne wiele. Ale im jest ich więcej, tym trudniej je wszystkie opanować. Dlatego dzisiaj, w opracowanym case study marketing, dostaniesz mój warsztat prosto na talerzu. A posłużę się przykładem mojego, dotychczas najlepiej konwertującego, postu. 

Pozwól, że najpierw zrobię wprowadzenie. W sobotę wieczorem, godz. 19:57, 28 stycznia 2017 r., opublikowałam post na Facebooku. Dlaczego ważna jest data? Ponieważ się mówi, że od godz. 10.00 w sobotę do godz. 18.00 w niedzielę media społecznościowe w marketingu nie żyją. Tak, ludzie akurat ten czas spędzają inaczej, co wielokrotnie potwierdziły również moje statystyki reklamowe, wszak agencja content marketing bazuje na statystykach. Zatem publikacja mojego postu w tym czasie wydawała się chybiona. Gdy piszę te słowa, jest niedziela dnia następnego, godz. 23.00. Dzisiaj ten post ma: blisko 8000 odbiorców (około 10 razy więcej niż inne posty na mojej stronie) oraz 2 udostępniania. A łącznie z udostępnieniami: 151 reakcji (like, serduszka i minki) oraz 98 komentarzy. Dodam, że mój fanpage liczy tylko blisko 700 lajkujących, zaś liczba znajomych na FB to około 2800 osób.

Co się zatem wydarzyło, że mimo braku reklamy, osiągnął on tak spektakularny wynik. Oto moje przemyślenia:

1. ODBIORCY
Bardzo ważne jest, aby wiedzieć do kogo mówisz i piszesz. Zatem w tym miejscu dodam, że moi odbiorcy to w 62% kobiety i tylko w 38% mężczyźni. 78% z całej tej grupy stanowią osoby w wieku 25-44 lat. Dlaczego zwracam na to uwagę i to w pierwszym punkcie – bo również i Ty powinieneś dokładnie znać swoich odbiorców. To pomaga kreować w odpowiedni sposób komunikat i to jest podstawa social media marketing.
Zatem, skoro moją główną grupę odbiorców stanowią kobiety, to nie mogę się przed nimi rozbierać, negatywnie prowokować czy też w inny sposób wzbudzać ich sprzeciw. To, że dobrze trafiłam z komunikatem pokazuje również statystyka reakcji według płci. Spośród 98 komentarzy, tylko 10 należy do mężczyzn. Podobnie rzecz się ma z reakcjami (lajki, serduszka, minki) – na 151 tylko 44 to reakcje mężczyzn. Już chyba nie muszę dodawać, że większość zaangażowanych odbiorców jest w wieku mojej grupy docelowej.
Powtarzam po raz kolejny – musisz wiedzieć, do kogo piszesz i mówisz! To podstawa, a Facebook daje Ci świetne narzędzia, żeby bez problemu to określić. Niestety, nie sprawdzi się to w przypadku małego fanpage, który dopiero ma rosnąć w siłę. Na początku będziesz mieć więcej znajomych, którzy być może tylko z ciekawości dołączą do Twoich obserwatorów. Jednak, gdy zwiększasz zasięg, sprawdzaj przynajmniej dwa razy w miesiącu, jak zmienia się Twoja grupa docelowa. To są proste i skuteczne triki na Facebooku.

2. ZDJĘCIE
Tak, tak, uważam, że to zdjęcie było decydujące w powodzeniu mojego postu. A zatem jakie to było zdjęcie? Przedstawiało mnie w przymierzalni jednego ze sklepów w obcisłej różowej sukience z dosyć dużym dekoltem. Co ważne – mimo że balansowało na skraju dobrego smaku, to jednak go nie przekroczyło. Pamiętaj o czym pisałam powyżej – wiem, co to jest social media marketing i kto jest moim głównym odbiorcą. 
Dlaczego uważam, że przyciągnęło uwagę? Przede wszystkim: kolor. Odważny róż, którego nie sposób ominąć przy scrollowaniu tablicy. Być może moje kobiece kształty też zrobiły swoje, ale raczej nie były decydujące. Szybciej już przyciągnęło to, że sukienka była dopasowana, a zazwyczaj na zdjęciach prezentowałam oversize’owe ubrania. 
Skoro przy zdjęciu jestem – pamiętaj, że Facebook nie lubi dużej ilości tekstu na fotografii. Wyróżniaj się zatem oryginalnością, kadrem, kolorem. Dobry odbiór mają teksty w czerwieni. Łatwiej je dostrzec wśród tysiąca newsów na stronie głównej. I właśnie sprzedałam Ci kolejne sprytne triki na Facebooku.

3. WARTOŚĆ
Kolejnym punktem, który warto podkreślić w tym case study marketing, to ciągłe dawanie wartości. Mój tekst, który powstał do tego posta, był pełen wartościowych porad. Nie dość, że wymagał wysiłku ode mnie przy jego stworzeniu, to dodatkowo wymagał wysiłku od odbiorcy, bo był po prostu długi. Swój przykład podawałam jako inspirację. Ale komunikat był skierowany przede wszystkim do kobiet. Nawet użyłam sformułowania: kobiety zrozumieją! 
Dawaj zawsze jak najwięcej wartości! To wartość przyciągnie i zatrzyma przy Tobie odpowiednich ludzi. Nie bój się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem. To naprawdę procentuje. A w końcu pojawią się też Ci, którzy po prostu będą chcieli Ci zapłacić za jeszcze większą wartość, za konsultacje, szkolenie czy Twoją płatną publikację. Media społecznościowe w marketingu są podstawą. Tak też działania powinna prowadzić agencja content marketing: tworzyć treści dające wartość.

4. METAMORFOZA
Według amerykańskich badań, użytkownicy Facebooka bardzo lubią oglądać metamorfozy. Stąd taka popularność trenerów personalnych, w Polsce na przykład Ewy Chodakowskiej. Oni ciągle pokazują przeobrażenia swoich klientów. 
Mój post, omawiany w tym case study, także pokazywał moją metamorfozę. I może nie była ona widoczna na zdjęciu (nie było zdjęcia przed i po), ale w tekście bardzo wyraźnie do niej nawiązywałam. Przedstawiałam zmianę, która wymagała sporo pokory i cierpliwości, żeby mogła być w końcu moim udziałem. Dla obserwujących mnie kobiet niewątpliwie było to duże wyjście ze strefy komfortu, w której być może w tej chwili są. To pozwoliło się utożsamić ze mną i moją walką, o której wspominałam im już od kilku miesięcy. 

5. PRZYZWYCZAJENIE
Taki odbiór tego posta nie wydarzyłby się też bez jeszcze jednej istotnej rzeczy – bez przyzwyczajenia mojego odbiorcy do mnie i mojego stylu myślenia. Od tego, że przez kilka już miesięcy wykonuję systematyczną pracę na swoim profilu. Że moje komunikaty są spójne. Że ostatecznie nie udaję kogoś, kim nie jestem. Bo tylko prawdziwa ja (prawdziwy Ty) nie mam konkurencji. 
To przyzwyczajenie do mnie powoduje, że jestem bliższa. Bo ja naprawdę chcę być bliska innym kobietom i być dla nich inspiracją do zmiany. Działam zgodnie z moimi wartościami i dlatego też przyciągam ludzi, którzy mogą się z nimi utożsamiać. I mimo wszystko to również jest jeden z trików na Facebooku, który efekt daje tylko, gdy praca w ramach social media marketing jest systematyczna i konsekwentna. 

Właśnie dostałeś znaczną część mojego warsztatu. Mojej kuchni pracy w agencji content marketing. Niestety mam złą wiadomość: nic nie wydarzy się samo. Za wszystkim musi stać praca. Konsekwentna praca. I jeśli nie jesteś na nią gotowy, to nadal tylko będziesz marzyć o kilkutysięcznych zasięgach swoich wpisów. Do tego wszystkiego musisz opierać swój przekaz o prawdziwe swoje JA. Dobrze wykorzystywane media społecznościowe w marketingu obnażają Twoje prawdziwe ja, a nie budują maskę.

Bądź systematyczny, nie kopiuj innych, rób dużo selfie, dziel się wartością i przyzwyczajaj ludzi do siebie. Stań się z konsumenta treści, ich producentem. Zyskasz świetnych odbiorców. Rozszerzy się Twój zakres oddziaływania. Życzę Ci powodzenia, bo wiem, że Ty również możesz osiągnąć sukces. A jeśli chciałbyś mojej pomocy przy tworzeniu swojej marki – zapraszam do kontaktu. Wszak to case study powstało i dlatego, że prowadzę agencję marketingową i fascynuje mnie świat mediów społecznościowych. 

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Prezes Marka Ty Sp. z o.o.

Od 19 pomaga tworzyć silne marki i zwiększać przychody swoim klientom jako szkoleniowiec, specjalistka online marketingu i przedsiębiorca. Jest właścicielką agencji marketingowej Blue Brand oraz członkiem Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Autorka i współautorka 14 książek, działaczka społeczna i pełna pasji kobieta, która udziela się w świecie biznesu oraz charytatywnie, wspierając ważne inicjatywy. Jej działania i projekty były wielokrotnie nagradzane. Informowały o nich media regionalne i ogólnopolskie. Zostały także dostrzeżone i docenione m.in. przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego czy Instytut Rozwoju Biznesu.

Na co dzień realizuje się, ucząc i inspirując ludzi do aktywnego budowania silnej marki osobistej w Internecie oraz uprawiając offroad, podróżując i będąc super ciocią.

Szymon Mierzwa – od konta na Instagramie do pracy z gwiazdami

[Justyna Kopeć] Witajcie serdecznie, dzisiaj kolejny specjalny gość, kolejny gość, który ma niesamowitą...

Wirtualna Asystentka – Jak mądrze dbać o swoją markę online?

Założę się, że kiedy publikujesz coś w sieci, nie zwracasz uwagi na to, jakie to może mieć...

Media społecznościowe to gra zespołowa

Mimo, że w mediach społecznościowych każdy z nas występuje jako „ja”, to gdy budujemy markę...

Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Niezależnie od tego, czy budujesz markę firmy czy swoją własną, dobrze jest mieć kapitał. Często jednak...

O niewierności…

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten temat? Wiele osób doświadcza go na własnej skórze. Wiele osób...

Trening mentalny w tworzeniu marki

Trening mentalny spełnia rolę akumulatora zasobów. Uświadamia światopogląd o sobie. Wzmacnia i ukierunkowuje...
Nasze ulubione bezpłatne banki zdjęć

Nasze ulubione bezpłatne banki zdjęć

Wielokrotnie, zarówno na blogu jak i w mediach społecznościowych, pisałam o tym, że bardzo lubię ułatwiać sobie pracę. I zapewne domyślasz się, że nie jestem zawodowym fotografem, a mimo to często zamieszczam w swoich postach piękne zdjęcia.

Oczywiście, korzystam ze zdjęć, których prawa pozwalają mi na ich wykorzystywanie i modyfikowanie. To ważne, aby przestrzegać praw, bo zdarzało się, że trafiali do mojej firmy klienci, którzy otrzymali od autora zdjęć ostrzeżenie o łamaniu praw autorskich, albo nawet mieli już z tego tytułu założoną sprawę w sądzie. I o ile kilka-kilkanaście lat temu niewiele mówiło się o prawie autorskim i majątkowym, a procesy z tytułu ich łamania były sporadyczne, o tyle współcześnie jest o wiele większa świadomość autorów. I, moi Drodzy, nie łudźcie się, ale kary za takie wykorzystywanie czyjejś własności sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych!!! To tyle „straszenia”, chociaż wolałabym żebyś potraktowała to jako ostrzeżenie.

A teraz pozwól, że wymienię moje ulubione banki zdjęć:

1. Google.pl

Teraz już wiesz, że nie możesz wrzucić w Google hasła „zdjęcie komputera” i wykorzystać pierwszego z brzegu. Jeśli jednak tak zrobisz, to proszę, kliknij w zakładce „GRAFIKA” opcję „NARZĘDZIA”. To tam znajdziesz przycisk „PRAWA DO UŻYTKOWANIA”. Rozwiń go i wybierz opcję odpowiednią dla Ciebie.

Tak, Google to pierwszy bank zdjęć, który polecam Ci rozważyć w Twojej komunikacji online. Dodam tylko, że ja korzystam z tych zdjęć bardzo rzadko – może raz na kwartał. W kolejnych punktach zaproponuję Ci kilkanaście banków zdjęć, które są o wiele lepsze dla Twojej działalności i mają licencję CC0 – czyli taką, która pozwala na dowolne wykorzystanie zdjęć oraz ich modyfikowanie.

2. Pixabay.com

Zachęcam Ciebie do odwiedzenia, chyba najbardziej popularnego banku zdjęć w Polsce. Mowa o www.pixabay.com

Pixabay.com posiada polski interfejs użytkownika i bardzo duży wybór zdjęć – ponad 1,4 miliona obrazów! Wszystkie możesz pobrać w kilku rozmiarach dopasowanych do Twojego projektu. Minus jest tylko taki, że to bardzo znany stock. Oznacza to, że najciekawsze zdjęcia mogą pojawić się nie tylko u Ciebie, ale również u innych internautów. Radziłabym zatem, żebyś korzystając ze zdjęć, wybierała te z kolejnej strony wyszukiwania, a nie z pierwszej. Sporo osób bowiem wybiera zdjęcia z pierwszych wyników wyszukiwania i stąd częste powtarzanie tych samych zdjęć u różnych osób.

3. Pexels.com

Siostrzanym do prezentowanego powyżej banku pixabay jest www.pexels.com

Platforma ta jest w języku angielskim i powtarza się w niej sporo zdjęć, które możesz znaleźć również na pixabay. Tutaj również większość zdjęć posiada licencję CC0, która oznacza, że możesz wykorzystać zdjęcia w dowolnym celu modyfikując je. Ponadto zdjęcia pobrane z pexels z tą licencją nie wymagają przypisania.

4. Freepik.com

Bank zdjęć, który bardzo lubię to freepik.com – jego plus jest taki, że posiada polską wersję językową, a ponadto bardzo bogatą, codziennie uzupełnianą, bazę zdjęć i grafik. Znaczna ich część jest dostępna bezpłatnie.

Freepik pomaga Ci wyszukać darmową grafikę wektorową, ilustracje, ikony, pliki PSD i zdjęcia do użytku na stronach internetowych, banerach, w prezentacjach, magazynach…

Przejrzyj, zapoznaj się z licencjami do użytkowania i korzystaj z tej bogatej bazy. Osobiście często robię z nich użytek więc z czystym sercem polecam i Tobie.

5.  Freeimages.com

Tym razem polecam freeimages.com, który również posiada polską wersję językową.

Freeimages oferuje nam ogromne zasoby zdjęć, które można przeglądać używając do tego zakładki „tags” lub po prostu wpisując dane hasło w wyszukiwarkę na stronie. Jednak, aby pobrać zdjęcie, należy założyć konto na tym portalu.

6. Flickr.com

Należący do Yahoo serwis flickr.com jest dużym bankiem zdjęć. Musisz założyć konto i możesz rozpocząć wyszukiwanie obrazów.

Serwis Flickr oferuje możliwość skorzystania z darmowych zbiorów zdjęć, ale wyszukując zdjęcie należy pamiętać, aby wybór otagować licencją Creative Commons. Flickr to portal obsługiwany przez serwery Stanów Zjednoczonych. Korzystam z niego sporadycznie, bo jakoś nie przekonuje mnie jego interfejs. Może jednak Tobie będzie odpowiadać, dlatego też polecam go w swoim zestawieniu.

7. Splitshire.com

Swoją przewagę konkurencyjną możesz budować korzystając z banków zdjęć, które są mniej znane. Niestety zazwyczaj zawierają one też o wiele mniej zdjęć i często są to po prostu banki tworzone przez fotografików.

W serwisie splitshire.com znajdziemy zdjęcia z wyższej półki, z licencją CC0. Autorem zdjęć jest Daniel Nanescu (fotograf i grafik). Na portalu znajduje się także zakładka, dzięki której każdy z nas może wesprzeć finansowo tego utalentowanego człowieka. Warto!

8. 1001freedownloads.com

1001freedownloads.com to serwis podobny do przedstawianego przeze mnie Freepik. Oprócz zdjęć do wykorzystania oferuje on także grafiki. Wszystko oparte o licencję CC0.

To też bank mniej znany w Polsce, zatem jeśli chcesz się wyróżnić, warto korzystać z zamieszczonych w nim zdjęć. Potestuj, zobacz czy znajdziesz tam obrazy, które mogą być odpowiednie dla Twojej marki.

9. Foodiesfeed.com

Jeżeli prowadzisz bloga kulinarnego, działasz w gastronomii to mam dla Ciebie bank zdjęć, którego nie powinnaś ominąć.
Foodiesfeed.com to coś dla miłośników jedzenia. W tym serwisie znajdziesz mnóstwo zdjęć związanych z jedzeniem oraz restauracjami. Zaświadczam Ci, że będziesz miała czym „nakarmić” swoje oczy.

Zdjęcia są naprawdę świetnej jakości i jeśli użyjesz ich na Instagramie lub na Facebooku na pewno zwrócisz uwagę.

Powyżej przedstawiłam Ci 9 moich ulubionych bezpłatnych banków zdjęć.  Jednak lista banków, z której korzystam, jest o wiele dłuższa. Jeżeli chciałabyś ją otrzymać, to kliknij w link: https://markaty.pl/bankizdjec/ i odbierz pełną listę 41 bezpłatnych banków zdjęć.

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Prezes Marka Ty Sp. z o.o.

Od 19 pomaga tworzyć silne marki i zwiększać przychody swoim klientom jako szkoleniowiec, specjalistka online marketingu i przedsiębiorca. Jest właścicielką agencji marketingowej Blue Brand oraz członkiem Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Autorka i współautorka 14 książek, działaczka społeczna i pełna pasji kobieta, która udziela się w świecie biznesu oraz charytatywnie, wspierając ważne inicjatywy. Jej działania i projekty były wielokrotnie nagradzane. Informowały o nich media regionalne i ogólnopolskie. Zostały także dostrzeżone i docenione m.in. przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego czy Instytut Rozwoju Biznesu.

Na co dzień realizuje się, ucząc i inspirując ludzi do aktywnego budowania silnej marki osobistej w Internecie oraz uprawiając offroad, podróżując i będąc super ciocią.

Odwrócony Marketing… Nowa Strategia na Zwiększenie Zaangażowania Klientów

Usłyszałem o tym pojęciu kilka lat temu. Zastanawiałem się o co w tym w ogóle chodzi. Pojęcie...

Marka własna, czyli biznes z twarzą

Marka własna w kontekście indywidualnej kreacji oraz społecznej odpowiedzialności   Jeżeli przyjmiesz,...

Jaka jest Twoja wartość?

Jakiś czas temu Beata Kapcewicz opublikowała ciekawy post, który powstał z tak zwanej głupawki....

Czym są archetypy marki? Wprowadzenie, zanim poznasz swój

Wyobraź sobie, że ktoś, kto nigdy Cię nie spotkał, po jednym rzucie oka na Twój profil już...

Rozwój marki osobistej poprzez delegowanie zadań

Jesteś przedsiębiorczynią? Posiadasz firmę jednoosobową? Chcesz rozwijać swoją markę osobistą? Przeczytaj ten wpis...

5 sygnałów, że Twoja marka osobista potrzebuje zmiany kierunku (to nie to samo, co kryzys)

Stoisz przed szafą pełną ubrań, które kiedyś idealnie pasowały, a teraz nic nie chce na Tobie leżeć tak jak trzeba....

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij