Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Niezależnie od tego, czy budujesz markę firmy czy swoją własną, dobrze jest mieć kapitał. Często jednak pojawia się pytanie, skąd go wziąć, bo niejednokrotnie środki własne bywają niewystarczające. Jedną z możliwości są dotacje z urzędów pracy.

Co zrobić, żeby uzyskać dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej?

Pierwszym krokiem jest rejestracja w konkretnym urzędzie, ponieważ musisz być osobą bezrobotną. Druga kwestia to przygotowanie i złożenie wniosku. Jednak możesz to zrobić pod pewnymi warunkami.

Kluczowy może okazać się Twój wiek, bo często dofinansowania skierowane są do konkretnej grupy wiekowej. Ponadto znaczenie może mieć też czas figurowania w rejestrze osób bezrobotnych. Zwróć również uwagę, że nabory wniosków mogą być prowadzone w trybie ciągłym do wyczerpania środków lub w określonym czasie (np. raz na kwartał).

Jak wypełnić wniosek o dofinansowanie?

Urzędowe wnioski to z reguły skrócone biznesplany. Musisz w nich opisać swój pomysł na biznes, określić grupę docelową, wskazać konkurencję, a także opisać rynek, na którym masz zamiar funkcjonować.

Istotna jest też część finansowa, czyli wynik ekonomiczny planowanej działalności. Najczęściej przyjmuje on formę prostego do uzupełnienia rachunku zysków i strat.
Przygotowując się do wypełnienia i złożenia wniosku musisz posiadać lokal oraz wybrać formę zabezpieczenia dotacji (może to być np. poręczenie).

Na co można przeznaczyć środki z urzędu pracy?

Dotacja z PUP może wynieść maksymalnie 6-krotność średniej pensji, czyli w tej chwili około 30 tys. Zł. Jednak wiele urzędów ten próg obniża np. do kwoty 16 czy 20 tysięcy złotych. Przyznane pieniądze możesz wydatkować na zakup sprzętu, maszyn i urządzeń (m.in. laptopa, drukarki), zatowarowanie i materiały (towar do sklepu internetowego, materiały biurowe), reklamę oraz adaptację lokalu. Możesz przeznaczyć je również na konsultacje i doradztwo prawne.

Pamiętaj o określonych progach

procentowych, które mogą różnić się w zależności od urzędu pracy, czyli np. na zatowarowanie możesz wydać maksymalnie do 50% przyznanej kwoty, a na reklamę do 10%.

Pieniędzy z PUP nie możesz przeznaczyć m.in. na szkolenia, zakup kasy fiskalnej, zakup środka transportu (choć jest to możliwe w niektórych przypadkach), pokrycie kosztów przesyłki zakupionych rzeczy.

Nie zapomnij, że każdy urząd pracy ma nieco inne kryteria odnośnie możliwych w ramach dofinansowania zakupów, dlatego dokładnie je przestudiuj zanim napiszesz wniosek.

Dotacja a marka osobista

Miej na względzie, że uzyskując dotację z urzędu pracy zobowiązujesz się m.in. do prowadzenia firmy przez 12 miesięcy. W tym czasie nie możesz jej zawiesić i podjąć zatrudnienia na podstawie umowy o pracę.

Po uzyskaniu dotacji z PUP jesteś zobligowany do założenia jednoosobowej działalności gospodarczej, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby promować swoją markę osobistą. W końcu to Ty jesteś przedsiębiorcą.

Podsumowanie

Dotacja z urzędu pracy jest jedną z najszybszych i najłatwiejszych dróg do uzyskania wsparcia niezbędnego do budowy marki osobistej. Ważne jest, aby dobrze przygotować wniosek, pamiętać o progach procentowych i liście zakazanych wydatków.

Michał Jezierski

Trener, konsultant, przedsiębiorca. Ekspert w zakresie przedsiębiorczości oraz pozyskiwania zewnętrznego finansowania. Właściciel Kancelarii Rozwoju Biznesowego.

http://www.krb.edu.pl/

Trening mentalny w tworzeniu marki

Trening mentalny w tworzeniu marki

Trening mentalny spełnia rolę akumulatora zasobów. Uświadamia światopogląd o sobie. Wzmacnia i ukierunkowuje człowieka na cel i wizję marki. Rozeznanie się w tych aspektach pozwoli z pewnością siebie na swobodniejsze poruszanie się w sieci. Ułatwia w rzeczywistości obnażanie przed innymi swoich zalet, umiejętności i cech. Programuje i wpływa na działanie z sensem.

Pogłębianie walorów charakterologicznych i wizerunkowych pomaga sprawnie ukonkretnić odpowiedź na pytanie kim jestem? Na pytania dlaczego, po co i co jeszcze? Z kolei jak? kiedy? dają jasny obraz siebie z perspektywy innych ludzi. To wszystko rzutuje na efektywność. Tego można doświadczyć na treningu mentalnym. Wyjdziesz z takiej sesji z konkretnym oparciem

DAM RADĘ! JESTEM TEGO WARTA/Y!

Jeszcze nie spotkałam się z przypadkiem wszechwiedzącej osoby, ale wiem że każdy ma w sobie bzika i konika czym może się pochwalić i wykazać. Koniecznie trzeba je ujawniać. Drobna niepewność w przekazie swoich wartości i swoich dóbr może w efekcie pójść niestety w eter….

Programuj swój umysł. Bądź z nim na bieżąco.

Kontaktuj się z uczuciami. Trenuj mięsień wytrwałości i cierpliwości. Dodaj dyscyplinę, konsekwencję, a następnie zamieszaj sukcesem.

Odetchnij i płyń….trenersko wspomogę

Monika Sutkowska

Uczestniczka Akademii Trenerów Mentalnych. Autorka tekstów w dwumiesięczniku ,,Żyj naturalnie”. Szkoleniowiec młodych podczas obozów sportowych w Zakopanem oraz prowadząca warsztaty rozwojowe dla dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie. Licencjonowany trener gry coachingowej ,,Podróż bohatera”.

https://www.facebook.com/monika.sutkowska.9

Marka to znacznie więcej niż to, co widzisz

Marka to znacznie więcej niż to, co widzisz

Kiedy myślę o moich ulubionych czekoladkach przed oczami staje mi czerwono-złota kulka, myśląc o butach do biegania widzę od razu charakterystyczny „ptaszek”, a rozważając kupno nowego telefonu od razu mam skojarzenie ze sprzętem z jabłkiem. Jednym z pierwszych aspektów marki jaki przychodzi mi na myśl jest jej wizualizacja, logo, znak, to w jaki sposób jest ona prezentowana światu. I tak czasem też myślimy o marce osobistej. Zastanawiamy się co pokazać innym, jaką część siebie, jaki kawałek chcemy żeby inne osoby widziały i, może nawet, podziwiały. Skupiamy się na prezentacji i wizerunku czasem zbytnio skupiając się, by to co oglądają inni było miłe, przyjemne, ciekawe. Bo przecież: „Jak Cię widzą, tak Cie piszą”. I na pewno, bardzo ważne jest to, co świat może zaobserwować patrząc na nas, ale równie ważne, a może nawet ważniejsze jest to, co kryje się pod tym opakowaniem.

Myśląc o moich ulubionych czekoladkach wiem w jakim są papierku oraz doskonale pamiętam ich smak oraz to, że są dla mnie wystarczająco słodkie i bosko rozpływają się w ustach. Wiem też, że moje buty do biegania są wygodne i sprawdzają się w każdej pogodzie. Mam też określone myśli, ba nawet ocenę sprzętu z owocowym logo. Za każdą z tych marek, za każdym logo, kryje się produkt, który nie tylko wywołuje pewne skojarzenia, ale także chęć czy niechęć do posiadania danej rzeczy. Każdego dnia podejmując szereg decyzji konsumenckich kierujemy się nie tylko potrzebami, ale również przywiązaniem do marek. Wiemy na co możemy liczyć, wiemy czego się spodziewać i to jest to czego pożądamy.

Z marką osobistą jest podobnie. Za tym co prezentujemy innym też będzie stał szereg naszych cech, wyznawane przez nas wartości, nasze postawy, punkt widzenia świata. Musimy jednak pamiętać, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to jak chcemy się prezentować. Kreujemy własną markę i mamy realny wpływ na to jak inni mogą nas odebrać i co poczują kiedy usłyszą nasze nazwisko. Choć budowanie wizerunku wydawać się może złożonym i trudnym procesem, wymagającym nakładów siły i czasu, jest to praca dzięki której osiągniemy satysfakcjonującą spójność.

Jak jednak zacząć? Jak wybrać i postawić fundamenty? Jak zadecydować co chcemy pokazać? Jak zrobić to w zgodzie ze sobą? Koniec końców możemy zaprezentować jedynie to, w co sami wierzymy i jacy jesteśmy – nasze cechy, wartości i postawy. Z początku zastanawianie się nad tymi aspektami może prowadzić do dezorientacji. Jest to jednak idealne miejsce na pewien mentalny przystanek i zadanie sobie pytania „Po co”? Dlaczego mój wizerunek jest dla mnie ważny? Co chciałabym aby inni widzieli? Z czym chcę być kojarzona? Dzięki pytaniu “Po co?” możemy zejść głębiej, zobaczyć co kryje się pod naszymi postawami i skąd wypływają wartości. Są to nasze potrzeby. To one kryją się za każdym naszym zachowaniem. Patrząc z tej perspektywy jasno widać, że nasze działania to strategie by te potrzeby spełniać.

Potrzeby to naturalny stan człowieka, a chęć ich zaspokojenia steruje naszym zachowaniem. To czy zostaną spełnione czy nie decyduje o naszych uczuciach. Odczuwamy silne emocje, pozytywne czy negatywne, kiedy zbliżamy się bądź oddalamy od realizacji tego, co jest w danej chwili nam potrzebne. Źródłem cierpienia nie są inni ludzie, nie jest środowisko, nie są czynniki zewnętrzne tylko nasze niezaspokojone potrzeby. Przyjrzyjmy im się przez chwilę. Naturalnie i z łatwością przychodzi nam myślenie o tym, że każdy z nas potrzebuje jedzenia, snu, bezpiecznego schronienia. Niektórzy mogą uznać, że potrzebują też miłości czy szczęścia. Jednak lista potrzeb jest bardzo długa i dotyczy bardzo wielu aspektów. Oprócz potrzeb fizycznych, potrzeb wyższych, mamy potrzeby związane z interakcjami społecznymi, rozwojem, autonomią, kontaktu z samym sobą, radości życia, związku ze światem. To, co bardzo ważne, nasze potrzeby są nasze i to my określamy, świadomi czy też nie jak je zrealizujemy. Jeśli mam potrzebę stymulacji, mogę napić się kawy, wyjść na spacer, obejrzeć coś emocjonującego. To ja decyduję co jest dla mnie dobre, co może sprawdzić się w moim przypadku. Jaki jednak jest związek naszych potrzeb z naszą marką?

Jeżeli za każdym naszym działaniem kryje się potrzeba, to także wybór określonych cech, które prezentujemy, nasze postawy i wizerunek służą nam by jakieś potrzeby zaspokoić. Wróćmy do pytania „Po co?”. Zastanówmy się co kryje się za naszym działaniem by zaprezentować światu nasze wartości, cechy i nas samych. Pomyślmy dlaczego chcemy budować silną, spójną markę osobistą. Czy jest to potrzeba autonomii i wybierania własnych celów i wartości, a może integralności i autentyczności? Może chcemy docenić nasze wartości, postawy, jesteśmy z nich dumni i chcemy, aby inni widzieli w nas to co jest najlepsze? Może to chęć przyczyniania się do wzbogacania życia innych ludzi, okazania wsparcia. Chcielibyśmy wtedy, aby to, co sobą reprezentujemy inspirowało innych. Może napędza nas poczucie sprawstwa i wpływu, zwłaszcza na swoje życie. Pamiętajmy, że te same działania u wielu ludzi mogą być u każdego z osobna poparte inną potrzebą. Ważne jest nie tylko odkrycie tych potrzeb, ale też wewnętrzna zgoda na nie. Nieocenianie ich, pozwolenie im być dokładnie takimi jakie są. W żadnej z naszych potrzeb nie ma nic złego. I każda z nich domaga się opieki, uwagi i realizacji.

Wierzę, że spójna, mocna marka JA to też odkrycie swoich potrzeb, jakie wiążą się z naszym wizerunkiem. To zobaczenie co mnie napędza, po co chcę nad swoją marką pracować, ale też co chce i dlaczego pokazać innym. Pracując nad swoim wizerunkiem musimy zaakceptować część siebie, nawet tę część, która może wydawać się niewygodna. To jednak pozwoli nam zbudować spójność i ułatwi najefektywniejsze spełnianie potrzeb. Bo to właśnie ich odkrycie i nazwanie to fundament silnej MARKI JA.

Katarzyna Zawadzka

Z wykształcenia psycholog, zawodowo sparing partner dla menadżerów i zarządów. Pasjonatka świadomego, uważnego i zorientowanego na biznes HRu. Prywatnie żona, młoda mama, oczarowana samo zarządzającymi się zespołami i porozumieniem bez przemocy.

https://www.linkedin.com/in/katarzyna-zawadzka-b0ab6341/

Deklaracja 2020!

Deklaracja 2020!

Nowy rok to pożegnania i powitania, rezygnacje i otwieranie się na nowe, ale także decyzje o tym, co zachować i pielęgnować w swoim życiu. Żeby mieć inne rezultaty, trzeba pożegnać stare schematy myślowe, zachowania, nawyki i pewne relacje. Wtedy powstanie miejsce na to, na co jestem gotowa i czego pragnę. Co zatem pożegnam w 2020 roku, a na co się otworzę?

Świadomie ograniczam i rezygnuję z:

  • bycia numerem 1 w moich spółkach – w moim portfelu jest obecnie 5 spółek i do tej pory byłam liderem wszystkich nich. Dojrzałam do momentu, kiedy przewodzenie i zarządzanie oddaję i będę przez ten rok oddawać nowym liderom i menedżerom – to dla mnie czas, żeby robić to w czym jestem najlepsza – edukacji świadomych liderów i trenerów, pracy z Zarządami firm, które chcą wejść na wyższy poziom oraz bycia sparing partnerem i mentorem dla naszych liderów i menedżerów oraz dzielenia się wiedzą w formie książek, nagrań i innych niespodzianek, które szykuję oraz uruchamiania nowych inicjatyw, które mają szansę szybko stać się znaczącymi markami na rynku
  • nadmiernej kontroli, oceniania według własnych standardów i bycia wąskim gardłem wielu projektów – coraz bardziej robiąc przestrzeń dla eksperymentowania, świadomej improwizacji i autonomii innych – nawet jeśli wciąż to budzi moje trudne emocje
  • ludzi, z którymi różnią mnie wartości – bez względu na to, czy chodzi o biznes czy relacje prywatne decyduję, że będę spędzać swój czas i robić projekty i biznesy TYLKO z tymi, których lubię, szanuję, podziwiam i z którymi spędzanie czasu sprawia mi przyjemność
  • relacji, które choć w małym stopniu są toksyczne, przynoszą rozczarowania i trudne emocje i mi nie służą albo istnieją tylko wtedy, kiedy ktoś czegoś ode mnie chce lub widzi w tym interes
  • bycia choćby w najmniejszej formie ratownikiem czy wybawcą – świat dziś ich nie potrzebuje, a poza tym bycie w relacjach to umiejętność pozwolenia na to, żeby druga osoba doświadczyła tego co ma doświadczyć i miała szansę na wyciągnięcie swoich lekcji
  • robienia rzeczy, które wypada, na korzyść moich priorytetów
  • nadmiernej pracy, bo w 2019 roku było jej mniej niż w 2018, ale wciąż za dużo…

Wciąż będę pielęgnować/ kontynuować:

  • ścieżkę rozwoju, na której będę nieustająco adeptem sztuki nowoczesnego przywództwa, świadomego przewodnictwa w rozwoju innych i spełnionego i szczęśliwego życia – kontynuując mój autorski system „RAZ na…”, który niektórzy znają z DPS. Rozwój jest dla mnie pożywieniem i nie wyobrażam sobie bez niego życia
  • relacje z moją rodziną i przyjaciółmi – każdego dnia dziękuję za ich obecność w moim życiu
  • podróże – choć planuję ich więcej i częściej – wciąż inspirowana w tym temacie przez Jakub B. Bączek – Twój system 50/50 jest wciąż dla mnie poza zasięgiem, ale na ten moment mam plan 3/9 – 3 miesiące odpoczywam, 9 pracuję. To jest do zrobienia – zaczynam od miesięcznego urlopu w styczniu na dobry początek 🙂
  • zatracanie się w muzyce i musicalach: na 2020 mam już bilety na koncerty Garou, Podsiadło, Raya Wilsona, Kuby Badacha, Tribute do George Michael i parę innych imprez kulturalnych i musicali i już się nie mogę doczekać – a to dopiero początek planowania muzycznych uczt
  • rozwój LATa (Leaders Are Trainers) i trenerów oraz wsparcie ich w budowaniu osobistej marki i wchodzeniu na rynek
  • moje wewnętrzne dziecko – przy ważności i złożoności tematów/ wyzwań i projektów, które prowadzę, to właśnie ono pozwala mi nie zwariować, marzyć, wygłupiać się, doświadczać magii w codziennym życiu, spotykać niezwykłych ludzi i budować niezwykłe relacje, doświadczać tego i odważać się na to, o czym inni marzą lub nawet boją się pomyśleć, cieszyć się podziwem, miłością i przywiązaniem dzieciaków i kochać siebie taką, jaką jestem
  • naiwność (tak nazwaliby to inni), która pozwala mi wierzyć w lepszy świat, drugiego człowieka, miłość i przyjaźń, budować lepsze jutro i każdego dnia utwierdzać się w przekonaniu, że jestem szczęściarą, bo tak wybrałam…
  • eksperymentowanie i doświadczanie – przynajmniej raz w miesiącu doświadczyć czegoś, czego nigdy w życiu wcześniej nie robiłam, odwiedzić kraje, w których nie byłam – w 2020 to będzie Gruzja, Majorka i parę innych kierunków
  • rozwój duchowy i medytację – bez tego wiele rzeczy nie byłoby możliwe

Świadomie otwieram się na/ zaproszę do swojego życia:

  • inwestycje w nowe biznesy i nowe projekty
  • większą dbałość o zdrowie, sen i regenerację – jako element strategii świadomego życia
  • więcej miłości, prywatności i regularnych spotkań z moimi przyjaciółmi, bo w 2019 roku zdecydowanie było tego za mało
  • nowych partnerów przy moich nowych projektach – bo wierzę, że dobro się mnoży, kiedy się je dzieli, a ja rozwijam się najbardziej dzięki nowym relacjom korzystając z mojej społecznej inteligencji
  • na to wszystko, na co jestem mentalnie gotowa, a co mi pomoże się być bliżej siebie i stać się tym, kim mam się stać…

 

Dziękuję za ten 2019 rok! Był niezwykły pod każdym względem. Obfitował w szczęśliwe chwile, spektakularne sukcesy, wiele lekcji, trudne rozczarowania i piękne niespodzianki. To był zdecydowanie mój rok – pod wieloma względami!

Jestem szczęściarą mając przy sobie moich najbliższych, Momentum Team, społeczność LATawców i partnerstwo z Jakubem B. Bączkiem, którego cenię biznesowo i prywatnie uwielbiam.

Dziękuję każdemu z Was, kto był częścią tego dobrego 2019. Jestem prawdziwą szczęściarą…

Wam życzę, Kochani, żebyście mogli za rok podsumować rok 2020 i powiedzieć, że to był Wasz najlepszy rok!

Dlatego….
Nie tylko bądźcie obecni – ale bierzcie czynny udział…
Nie bądźcie tylko zainteresowani – zaangażujcie się na maxa…
Nie tylko wierzcie – przekuwajcie wiarę w działanie…
Nie tylko wybaczajcie – puśćcie w niepamięć…
Nie tylko uczcie się – inspirujcie innych…
Nie tylko bogaćcie się – wzbogacajcie innych…
Nie tylko żyjcie – ale wzrastajcie…
Nie cierpcie – ale tryumfujcie!!!!!
Ale przede wszystkim MARZCIE zuchwale i realizujcie te marzenia z odwagą i wiarą. I bądźcie sobą, bo wszyscy inni są już zajęci!
Cudnego 2020 roku!!!

Z Miłością
Beata

ps. A co Ty zachowasz, zaprosisz do swojego życia a z czego zrezygnujesz? Podziel się swoją inspiracją w komentarzu….

Beata Kapcewicz

Beata Kapcewicz

Członek Zarządu Marka Ty Sp. z o.o.

Doradca Zarządów i liderów ds. rozwoju przywództwa i budowania marki typu LOVEbrand. Sama stworzyła lub współtworzyła własne marki, które do dziś są doceniane i uwielbiane na rynku: ArchitekciKariery, PUERTO, Librandt, Momentum Way, Marka TY. Pomagała tworzyć i rozwijać m.in. takie marki jak: Runmageddon, Wellbeing Institute, Personal Excellence Network, DuoLife i wiele innych. Na co dzień Prezes Zarządu Grupy Momentum..

Ekspert HR, zarządzania i niekwestionowany autorytet w dziedzinie przywództwa. 

Jej motto to “Bądź liderem, jakiego sam chciałbyś mieć”. Widać to na każdym kroku jej 20-letniej działalności. Najpierw dzieli się swoim przykładem, jak osiągnąć cele i wyższe poziomy, a potem uczy innych, aby sami mogli osiągnąć równie wysokie rezultaty na płaszczyznach przywództwa, kariery i marki osobistej, o czym napisała 5 książek.

7 zasad skutecznego networkingu

Coraz częściej słyszy się i czyta, że żeby rzeczywiście nadać tempa swojej karierze czy biznesowi, szczególnie, kiedy...

Deklaracja 2020!

Nowy rok to pożegnania i powitania, rezygnacje i otwieranie się na nowe, ale także decyzje o tym, co zachować i...

5 prostych trików, aby Twój post na Facebooku konwertował lepiej

Prawdopodobnie zadajesz sobie pytanie, jak w ciągu doby fantastycznie wypromować post na Facebooku bez reklamy?...

Zasady silnej marki

Coraz więcej osób zaczyna poważnie podchodzić do tematu marki osobistej, jaką budują w życiu zawodowym i prywatnym....

Trening mentalny w tworzeniu marki

Trening mentalny spełnia rolę akumulatora zasobów. Uświadamia światopogląd o sobie. Wzmacnia i ukierunkowuje człowieka...

Norbert Janeczek – od wizjonera do współwłaściciela globalnej firmy

[Justyna Kopeć] Witam was serdecznie. Cieszę się, że mogę gościć kolejną specjalną osobę. Osobę, która jest...

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Kiedy zaczynałam 2019 rok, nie miałam w planach kolejnej firmy. Myślałam raczej o utrzymaniu dotychczasowych działań w swojej agencji marketingowej, którą prowadzę już kilka lat. Jednak 2019 rok zadedykowałam zmianie i kreatywności, więc pozwoliłam sobie na poddawanie się temu, co przyniesie los, na bycie „tak, i…”.

Już w luty rozpoczęłyśmy z Beatą Kapcewicz rozmowy na temat zacieśnienia współpracy w zakresie budowania marki osobistej, a dodam, że od 2018 roku miałam przyjemność wspomagać Beatę w prowadzeniu jej marki osobistej.

Znacząca zmiana nastąpiła podczas naszego spotkania w marcu 2019 w Warszawie. To wówczas nakreśliłyśmy wstępny plan działań i podjęłyśmy decyzję o założeniu spółki. Ostatecznie została ona zarejestrowana w kwietniu 2019 roku. I od tego miesiąca możemy mówić o oficjalnym rozpoczęciu działalności.

A teraz subiektywny przegląd działań, które zrealizowałyśmy w nowo otwartej firmie:

1. Założenie grupy Marka Ty – odważna marka osobista na Facebooku

Widząc rosnące zaangażowanie osób w grupach tematycznych, pierwsze działanie, które podjęłyśmy to założenie grupy na Facebooku. Pamiętam moment, w którym w grupie była jedna osoba – ja sama! Pamiętam czasy, gdy organicznie w pierwszych dwóch miesiącach do grupy dołączyło 400 osób. Moją ambicją było znać każdą z nich i faktycznie to mi się udawało: zanim kogoś przyjęłam, to najpierw sprawdzałam jego profil, aby dowiedzieć się więcej rzeczy o tej osobie, z czego później korzystałam w komunikacji.

Pamiętam moment, gdy do grupy w ciągu miesiąca dołączyło blisko 600 osób. To wówczas nastała chwila, w której zdałam sobie sprawę z tego, że już nie jestem w stanie każdego bliżej poznać, więc starałam się poznawać chociaż tych najbardziej aktywnych.

Obecnie do grupy każdego miesiąca dołącza około 200 osób i na koniec 2019 w naszej społeczności jest blisko 1800 członków. Część z nich jest tutaj „bo jest”, część jest aktywna pod zamieszczanymi przez nas treściami, a znikoma ilość tworzy również własne treści. I to mnie najbardziej cieszy i chciałabym to utrzymać w 2020 roku.

Niewątpliwie grupa na Facebooku, to nasze największe „dzieło”. To tutaj tworzone są najbardziej wartościowe treści, przekazywane konkretne informacje z budowania marki osobistej, odbywają się systematyczne live’y i inne działania.

Lekcja z tego jest taka, że musisz być tam, gdzie jest Twój odbiorca. I musisz dostarczać mu wartość, wówczas jest szansa, że sięgnie po więcej.

 

2. Założenie grupy Marka Ty – marka osobista dla profesjonalistów na LinkedIn

Tego samego dnia założyłyśmy również grupę na LinkedIn. I tutaj nie mamy już tak spektakularnych sukcesów. Grupa funkcjonuje nadal, ma 275 członków, jednak są oni mało aktywni. Zamieszczamy tam informacje bieżące i to co zauważyłam, to fakt, że część osób z tej grupy dołączyła do nas na grupie na Facebooku.

Zapewne nie odkryłam jeszcze zasad prowadzenia grupy na LinkedIn, a na pewno specyfika tego medium jest zupełnie różna od specyfiki Facebooka.

Cóż, lekcja z tego jest taka, że warto prowadzić tę grupę głównie dla kolejnego punktu styku klienta z Twoją marką.

 

3. Założenie fanpage Marka Ty – Beata Kapcewicz & Justyna Kopeć

Powstanie fanpage nie było naszym celem, co pokazuje również moment jego powstania: dwa miesiące po rozpoczęciu wprowadzania firmy na rynek. Dzisiaj lajkuje go już 1130 osób.

Skąd zatem pojawiła się konieczność jego powstania? Otóż jeden z elementów był taki, że obie z Beatą mamy dobrze funkcjonujące fanpage osobiste. Jednak mamy na nich również inne ważne rzeczy do komunikowania i Marka Ty mogłaby na tym ucierpieć. Stąd założenie fanpage, który byłby poświęcony tylko temu elementowi naszej działalności.

Drugi element był prozaiczny, ale także ważny. Chodziło o możliwość realizacji reklam i dostępu do statystyk, bo przecież w grupie są one fragmentaryczne. I faktycznie reklamy były strzałem w dziesiątkę. Mogłyśmy dzięki temu promować treści związane z Marka Ty, w tym bezpłatne narzędzia dla odbiorców (np. test na etap marki, quiz na archetyp marki, czy ebook), aby pozyskiwać bazę danych. Mogłyśmy za pomocą reklamy zbierać uczestników na nasze szkolenia online, czy po prostu wprowadzić nowe produkty na rynek.

Lekcja jest taka, że dzisiaj biznes bez reklamy nie funkcjonuje, bo to tak jakbyś puszczał oko do dziewczyny po ciemku: nikt oprócz Ciebie nie wie, że to robisz. Mądra reklama to inwestycja, która przynosi największy zwrot.

 

4. Strona internetowa MarkaTy.pl

Stronę internetową zaczęłam tworzyć w momencie powstania grupy na Facebooku. Najpierw była ona postawiona na landingu, a następnie na WordPress. Marka Ty po prostu powinna być promowana na osobnej stronie internetowej z blogiem, który pozwoli znaleźć się wysoko w wyszukiwaniach w Google. Ważny element, to również możliwość publikowania materiałów do pobrania oraz testów do wypełnienia, a także, tak po prostu, przedstawienie w jednym miejscu naszej oferty i możliwość jej zakupienia dzięki wdrożonemu sklepowi. I te zadania nasza strona w pełni realizuje. Gdy ktoś kupuje nasz produkt lub usługę, wszystko jest zautomatyzowane, dzięki czemu nie musimy co chwila sprawdzać, czy mamy do wystawienia fakturę, czy też należy przygotować jakąś przesyłkę kurierską. To mega wygodna sytuacja, która optymalizuje nasze działania.

Do współredagowania bloga zaprosiłyśmy również członków grupy Marka Ty. Zgłosiło się około 20 osób, a współpracę z nami rozpoczęło kilka. Dla każdej ze stron jest to sytuacja win-win. My dzięki temu mamy systematyczne wpisy, dotyczące zakresów, w których specjalistami są nasi goście, autorzy zaś mogą mieć szansę pokazać się przy dużych brandach, zwiększyć swój zasięg o nasze zasięgi, czy pochwalić się z publikacji wśród swoich odbiorców. Tak, współpraca jest jedną z moich ulubionych form angażowania.

Lekcja z tego jest taka, że jeśli zaczynasz lub prowadzisz działalność warto by było, żebyś zebrała ją w jednym miejscu. Twoje posty na Facebooku widoczne są tylko przez chwilę, komunikaty bywają rozproszone, a to strona internetowa daje szansę na ich kompleksowe zaprezentowanie.

 

5. Kurs online Marka Ty

Chociaż pojawił się na rynku, jako nasz pierwszy produkt, to wcale w założeniach nim nie był. Pierwszym produktem miała być książka, tylko… uczestnicy grupy Marka Ty na Facebooku niejako wymusili na nas dokonanie zmiany. Zaczęły pojawiać się oczekiwania, kiedy będzie można od nas coś kupić. Musiałyśmy zatem zmodyfikować nasz lejek sprzedażowy. Spośród naszej dotychczasowej oferty wybrałyśmy rzeczy, które sprawdzały się najlepiej i dawały super zyski naszym klientom. To wszystko zebrałyśmy w 44 lekcje kursu online pogrupowane w 5 obszarów. Nagranie, montaż, transkrypcje, pdf’y, workbook, strona sprzedażowa, panel do kursów online, system płatności, w końcu działania promocyjne – to wszystko byłyśmy w stanie zrobić szybciej niż napisać i wydać książkę. Kurs nagrywałyśmy w maju, a już w lipcu zainaugurowałyśmy jego sprzedaż.

I… tutaj pokażę jeszcze jedną sytuację, o której do tej pory nie mówiłyśmy. Kurs miał mieć premierę w czerwcu. Naprawdę wszystko było przygotowane na ten moment. Rozpoczęłyśmy współpracę z jedną z firm, która miała nam pomóc w realizacji kampanii reklamowej na Facebooku. Firma była polecona, więc zakładałyśmy, że nie będzie przykrych niespodzianek. Już w trakcie negocjacji umowy czułam, że współpraca będzie wymagająca. Nie przypuszczałam jednak, że nie będą dowożone ważne dla nas cele. Firma, owszem, miała doświadczenie, aczkolwiek w zupełnie innych branżach, gdzie ich wyniki faktycznie były dobre. U nas było kilka wyzwań, ale dostawałyśmy informację zwrotną, że to nic takiego. Ostatecznie, nie mając osiągniętych zakładanych celów, musiałyśmy w trybie natychmiastowym rozwiązać umowę i w sumie zostać z niczym, a raczej z terminem promocji za moment. Na szczęście z Momentum Way współpracuje od kilku lat inna firma zajmująca się wdrażaniem i optymalizacją kampanii reklamowych i w ramach całkowitego wyjątku zgodzili się z nami współpracować. Bo wiesz jak to jest, jak zgłasza się do Ciebie duży klient (przynajmniej nasze personalne brandy robiły takie wrażenie, bo na koncie Marka Ty poza kapitałem założycielskim nie miałyśmy żadnych innych dochodów) i oczekuje cudu. Ostatecznie musiałyśmy przesunąć termin promocji na 31 lipca, no i nie było już mowy o przygotowaniu nowej strategii promocyjnej. Ratowałyśmy to, co było możliwe do uratowania.

I tak, kurs nie okazał się spektakularnym sukcesem sprzedażowym, jednak jego sprzedaż była na naprawdę dobrym poziomie. Dotychczas udział w nim zakupiły 54 osoby, a dodam tylko, że cena naszego kursu jest sporo powyżej średniorynkowych cen innych kursów online. Co ważne sprzedaje się on nadal, czego zasługą są świetne opinie, jakie zebrał wśród pierwszych uczestników. Część z nich możesz odnaleźć na stronie internetowej.

Lekcja z tego działania dotyczy głównie większej weryfikacji osób zapraszanych do współpracy i może niekoniecznie testowania nowych osób/firm w momencie, kiedy chodzi o kluczowy produkt. Gdybyśmy miały możliwości, to zapewne przetestowałybyśmy partnerów biznesowych na mniejszych projektach.

 

6. Książka „Ty – marka warta miliony”

Wow! I doszłam do momentu, który jest również jednym z moich prywatnych sukcesów w 2019 roku. To co działo się podczas tworzenia tej książki jest po prostu szalone! Pisałyśmy ją w międzyczasie, Beata codziennie od 5:00 rano, ja zaś łapiąc chwile między poprawkami na stronie, live’ami, przygotowaniami graficznymi i co tam jeszcze nie było pomiędzy (a pomiędzy była cała historia związana z promocją kursu online przecież). Pamiętam telefony od Beaty, która próbowała mnie zmobilizować do tego, żebym usiadła nad książką, a właściwie nad rozdziałami, które były przypisane do mnie (tak, podzieliłyśmy książkę na w miarę równe części, które pisałyśmy oddzielnie oraz na kilka rozdziałów wspólnych). Podczas tych rozmów naprawdę nie byłam w stanie dookreślić swoich terminów, bo raczej trudno wstać o 6:00, gdy głowę do poduszki przyłożyłaś o 3:00. A zwykle wszystkie kryzysy wybuchały popołudniami i wieczorami! Na szczęście, gdy spotkałyśmy się w połowie sierpnia na 3 dni w Klekotkach, ja również byłam gotowa.

Do pisania książki włączyłyśmy również osoby z naszej facebookowej grupy. Publikowałyśmy fragmenty rozdziałów, a najciekawsze komentarze miały szansę znaleźć się w publikacji. Ostatecznie zaistniało w niej blisko 50 osób, niektóre cytowałyśmy po kilka razy.

I ponownie pokażę fragment, o którym dotychczas nie mówiłyśmy, żebyś zobaczyła, że za sukcesem stoi wiele, czasami bardzo dużo, wyzwań. Jednym z nich była okładka. Od zatrudnionego grafika w ciągu miesiąca otrzymałyśmy blisko 50 różnych propozycji. Żadna, ale to żadna nie spełniała naszych oczekiwań. Gdy spotkałyśmy się w Klekotkach, byłyśmy naprawdę załamane tą sytuacją. Na szczęście obie poszukujemy rozwiązań. Wiedziałyśmy już, że po tylu próbach raczej ze współpracy z tym grafikiem musimy zrezygnować, bo po prostu się nie rozumiemy. Widziałyśmy, że się stara, że bardzo chce, ale to wciąż było dalekie od tego, co mogłyśmy pokazać światu. Wówczas przypomniałam sobie (!), że przecież na koncie mam wydanych ponad 30 książek innych autorów i mam jeszcze do dyspozycji kilka nazwisk grafików, którzy specjalizują się w projektowaniu graficznym książek. Wiedziałam też, że najbardziej chciałabym współpracować z jednym z nich, aczkolwiek ma on bardzo napięty kalendarz. Jednak pierwszy telefon wykonałam właśnie do niego. I… okazało się, że ma chwilę wakacji, dokładnie tydzień, i że po starej znajomości przygotuje nam w swoim wolnym czasie ten projekt!!! Po rozmowie ze mną przygotował 4 warianty i każdy z nich był tym, czego oczekiwałyśmy. Byłyśmy tak zachwycone, że nie potrafiłyśmy dokonać wyboru. Postanowiłyśmy oddać ostateczny głos w ręce naszych odbiorców przedstawiając dwie okładki, które wyraźnie wyprzedziły w naszej ocenie dwie pozostałe. Głosowanie osób (oddanych ponad 600 głosów) zakończyło się prawie remisem, z minimalną przewagą okładki, która wygrała.

Z książką mamy jeszcze jedną trudną sytuację, ale nie będę jej opisywać, bowiem właśnie jest w trakcie procesowania przez reprezentującą nas kancelarię prawną i też dotyczy podwykonawcy.

Lekcja z tego jest taka, że najlepiej sprzedają się rzeczy współtworzone przez odbiorców. LOVEbrand to marka, która ma wpływ, ale to również marka, która pozwala innym mieć wpływ na siebie, na swoją ofertę, bo w końcu tworzymy wartość dla ludzi. Być może dzięki temu, ale zapewne i dzięki fantastycznym opiniom, jest to najlepiej i najczęściej sprzedający się nasz produkt. Nie ma dnia, aby w sklepie internetowym nie było chociaż jednego zamówienia książki „TY – marka warta miliony”.

 

7. Audyt i strategia marki osobistej

W październiku, po promocji książki, wprowadziłyśmy oficjalnie kolejny produkt: audyt i strategię marki osobistej. Realizowałyśmy go już w międzyczasie, bowiem pojedynczy klienci zgłaszali się do nas z pytaniami o indywidualną współpracę. Dopiero jednak podczas październikowego webinaru pokazałyśmy tę ofertę oficjalnie. Jest to oferta z górnego poziomu lejka sprzedażowego, a zatem należąca do oferty typu VIP. W jej ramach pracuję z klientami indywidualnie nad wzmocnieniem siły ich imienia i nazwiska. Ponieważ Marka Ty to spółka, to ważne było ujednolicenie pracy mojej i Beaty. Przed założeniem firmy obie prowadziłyśmy indywidualnie klientów, ale nasze ścieżki były zupełnie inne. Pamiętam, jak spotkałyśmy się z Beatą na śniadaniu w restauracji w Sopocie i rozrysowywałyśmy plan realizacji strategii i audytu. Zajęło nam to kilka godzin, ale w końcu mogłyśmy powiedzieć, że mamy schemat, w którym obie czujemy się dobrze i z którego klient powinien czerpać dużo wartości.

Mimo, że strategia należy do działań o wysokim progu wejścia, to w 2019 roku skorzystało z niej 18 osób. Gdybyś uznała, że to mało, to przypomnę, że oficjalnie zaprezentowałyśmy ją dopiero w październiku, zatem i tak wychodzi 6 osób w miesiącu, co na indywidualne prowadzenie oznacza bardzo dużo.

Lekcja z tego jest taka, żeby jak najwięcej zasad było spisanych i opisanych. To tak jak tworzenie procedur dla potencjalnego pracownika. Im są dokładniejsze, tym szybciej można osobę wdrożyć. Podobnie jest ze wspólnikami w firmie. Domyślanie się co coś oznacza może prowadzić do zupełnie innej formy realizacji i do wzajemnych pretensji.

 

___________________

Personal branding to dopiero trend przyszłości, aczkolwiek ostatni rok pokazał, że coraz więcej osób docenia jego niebywałą rolę w budowaniu biznesu i własnej kariery. Ostatnie miesiące z kolei pokazały nam również, że nadal jest miejsce na rynku na nowe marki, nadal są nisze, które warto brać pod uwagę prowadząc działalność. Wiele osób mówiło, że na rynku marketingowym w Polsce jest już ciasno, że nie ma miejsca na kolejny brand. My w przeciągu kilku miesięcy udowodniłyśmy, że to miejsce jest, że można stworzyć firmę, która dołączyła do liderów na rynku i która wyznacza trendy. Na pewno pomaga nam w tym nasza współpraca, bo synergia z niej płynąca jest o wiele większa niż gdybyśmy robiły to samo, ale oddzielnie. Ważna jest także strategia oraz plan działań, bowiem my naprawdę wiemy, dokąd zmierzamy i dokąd chcemy zaprowadzić naszych odbiorców.

Przed nami 2020 rok. Wiele się zmieni w samej strukturze naszej działalności. Mamy również strategię działań, które będziemy kierować do naszych odbiorców i na pewno znowu Ciebie zaskoczymy. Mam nadzieję, że ten rok spędzisz z nami i zadedykujesz go wzmocnieniu swojej marki osobistej.

 

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Prezes Marka Ty Sp. z o.o.

Od 19 pomaga tworzyć silne marki i zwiększać przychody swoim klientom jako szkoleniowiec, specjalistka online marketingu i przedsiębiorca. Jest właścicielką agencji marketingowej Blue Brand i prezesem Marka TY Sp. z o.o. oraz członkiem Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Autorka i współautorka 6 książek, działaczka społeczna i pełna pasji kobieta, która udziela się w świecie biznesu oraz charytatywnie, wspierając ważne inicjatywy. Jej działania i projekty były wielokrotnie nagradzane. Informowały o nich media regionalne i ogólnopolskie. Zostały także dostrzeżone i docenione m.in. przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego czy Instytut Rozwoju Biznesu.

Na co dzień realizuje się, ucząc i inspirując ludzi do aktywnego budowania silnej marki osobistej w Internecie oraz uprawiając offroad, podróżując i będąc super ciocią.

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Kiedy zaczynałam 2019 rok, nie miałam w planach kolejnej firmy. Myślałam raczej o utrzymaniu dotychczasowych działań w...

Ile zarobisz i zaoszczędzisz dzięki marce osobistej?

Ostatnio dostałam pytanie: Beata, ile zaoszczędziłaś i ile zarobiłaś dzięki marce osobistej? Na początku zatkało mnie,...

Zasady silnej marki

Coraz więcej osób zaczyna poważnie podchodzić do tematu marki osobistej, jaką budują w życiu zawodowym i prywatnym....

Fotografia a marka osobista

Często powtarzam: marka osobista to Ty. Jednak istotny jest sposób w jaki ją ujawniasz, pokazujesz innym. Tutaj słowem...

Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Niezależnie od tego, czy budujesz markę firmy czy swoją własną, dobrze jest mieć kapitał. Często jednak pojawia się...

Twoja marka osobista. Jak zgromadzić kapitał społeczny?

Heather Townsend w książce „Business Networking. How to use the power of online and offline networking for business...

Skąd czerpiesz siły?

Skąd czerpiesz siły?

Skąd czerpiesz siły? Z cysterny, czy prawdziwego źródła?

Niezależnie czy pracujesz na etacie, czy prowadzisz własny biznes, czy nie pracujesz zawodowo, każdego dnia, kiedy słońce wschodzi i Ty musisz wstać. Każdego dnia powtarzasz ten sam rytuał. Wstajesz i żyjesz. Zdarza się, że usłyszę tekst „ale co to za życie”. Kika lat wstecz jak sięgnę pamięcią, cytowałam podobne słowa. Zdarzało się, że słońce już wysoko swą pracę wykonywało, a ja powstać z łóżka nie mogłam. Czyżby w cysternie wody zabrakło?

Dokładnie wczoraj kiedy wskazówka licznika w samochodzie wskazała, że odległość od miejsca tankowania do zakończenia mojej podróży to tylko 10 km, poczułam lekki dyskomfort i w jednej chwili zrodziła się myśl, że muszę pojechać do pierwszej lepszej stacji. Nie miałam możliwości wyboru: tu taniej, tu lepsza obsługa a tam dostanę prezencik. To był moment krytyczny, w którym wiedziałam, że jakakolwiek cysterna będzie dobra, aby dotankowała … I tu stawiam trzy kropki. Wiesz dlaczego? Ponieważ dotankowałam tyle, aby dojechać do mojej stałej stacji, w której mam pewność, że paliwo jest dobre, opcja tańsza niż na innych stacjach i sentyment do ludzi i samej stacji. To tam czerpię ze źródła, to tam karmię swój pojazd. Robię to po to, aby mógł mi służyć, wozić mnie w miejsca, w których potrzebuję się znaleźć. Karmię go po to, aby czuć się komfortowo i w sumie bezpiecznie. Kiedy mój samochód jest nakarmiony, ja wiem, że dojedziemy do mety o ile nic innego po drodze się nie przytrafi. Obserwuję jego zachowanie i wskazówki, które są dla mnie wyraźnym znakiem kiedy oczekuje ode mnie zatroszczenia się o niego. Kiedy się troszczę, wiem, że mogę zawsze na nim polegać. Wybacz za porównanie. Ale z nami ludźmi jest podobnie. Karmimy się każdego dnia, aby wstać, żyć, dać światu wartość i w tym wszystkim mieć siłę do wytrwania i zaśnięcia wraz z „zachodem słońca”. Zachód wzięty w cudzysłów, co oznacza, że nie mam na myśli godziny 16-tej. Skąd nasza karma pochodzi? Zastanawiałeś się kiedyś, czym się karmisz? Skąd zyskujesz siły? Kto lub co jest Twoją siłą?

Jeśli Twoją siłą są ludzie, pokażę Ci co ryzykujesz i jaki może być efekt końcowy. Nowy chłopak, nowe wyzwania, nowe, ciekawe chwile i radość wielka. Motylki w brzuchu, skrzydełka na plecach. Wstajesz rano uśmiechnięta, szczęśliwa, zadowolona i już nie możesz się doczekać, kiedy padniesz mu w ramiona i razem spędzicie dzień. Mija jeden tydzień, drugi tydzień, miesiąc a Twoje motylki mają się dobrze. Cysterna zaspokaja Twoje źródełko i czujesz, że energii Ci przybywa.

Nowa praca, nowi znajomi, nowe wyzwania. Ciekawość, poznawanie i badanie uczciwości i lojalności. Starania i oczekiwania. Wszyscy obchodzą się z Tobą w delikatny sposób, wzbudzasz zainteresowanie. Wydaje Ci się, że jest po, co żyć i ludzie nadają Twemu życiu sens.

Nowy kościół, nowi chrześcijanie, mili, życzliwi. Przyjmują Cię z otwartymi ramionami, zachęcają „przyłącz się do nas, jesteś kimś ważnym”. Czujesz, że naprawdę są ludzie, na których można polegać, którym można ufać. Czujesz, że masz naładowane akumulatory. Czujesz, że ludzie nadają Twemu życiu sens.

Nowy biznes. W końcu masz to, co chciałeś. Ukochane „dziecko”. Teraz to Ty jesteś panem i dajesz innym coś, czego oni potrzebują. Twoja usługa jest dla nich ważna, cenna i tak się czujesz – ważny, cenny. Twoje źródełko jest wypełnione po brzegi a sił Ci przybywa.

I tu Cię Przyjacielu rozczaruje. Bo zobacz.

Nowy chłopak zostaje Twoim mężem. Mąż już nie jest nowy. Jest swój. W dodatku nie taki sam jak kiedyś. Zaczął oczekiwać, przestał się Tobą interesować. Wymaga, mało daje. Motylki uleciały a skrzydełka opadły. Do tego jeszcze te słowa „po, co ja się z tobą ożeniłem” – koniec. Źródło wyschło, energia uleciała. Życie traci sens.

Nowa praca po kilku latach stała się rutyną, monotonią. Ciągle ci sami znajomi, zrzędzący, narzekający, oszukujący, naciągający. Manipulują i oczerniają siebie nawzajem. Przestaje Cię to cieszyć. Nie chcesz grać w ich grę, stajesz się odludkiem. Tracisz siły, źródełko wysycha. Energii zaczyna brakować.

Nowy kościół po kilku latach przestał być nowy. Ciągle ten sam pastor czy ksiądz. Wciąż ci sami ludzie. W kościele składają ręce a poza kościołem jeden drugiemu drzazgę z oka wyciąga, nie widząc swojej belki. Patrzysz na nich i czujesz złość, niechęć. Wydaje Ci się, że ludzie są okropni, że zamiast dodawać siły, zwyczajnie je odbierają.

Nowy biznes po kilkudziesięciu latach staje się utrapieniem. Klienci odchodzą, Ty coraz więcej pracujesz, bo trzeba z czegoś wyżyć. Wściekasz się na klientów, że nie kupują. Zaczynasz myśleć o ludziach, że są …….. (sam sobie dopowiedz, co myślisz). Przestajesz polegać na ludziach i tracisz chęci do budowania relacji z nimi. Twoje źródło, tak zwana cysterna okazała się pomyłką. Z tej cysterny zaczęła sączyć się brudna, zanieczyszczona woda.

Można podłączyć się do innej cysterny. Załóżmy, że otrzymałeś spadek, tudzież darowiznę i jesteś teraz człowiekiem bogatym. Zainwestowałeś w siebie i podwojenie finansów. Jesteś doktorem, utrzymujesz się z dochodu pasywnego. Dobrze Ci się wiedzie. Masz wszystko, co powinien mieć – dobrze sytuowany człowiek na tym świecie. Siły czerpiesz z siebie, własnej inteligencji i zasobu portfela. I nagle … nieszczęście. Tracisz majątek, tracisz zdrowie. Jesteś zdany na innych ludzi. Czujesz, że życie straciło sens. Osoba silna, mocna, bogata, która miała władzę w swoich rękach, która zarządzała ludźmi i sobą, miałaby teraz oddać swoje życie w ręce tych, którymi zarządzała? Wstyd, porażka. Co lepsze śmierć czy uniżenie. Trudne pytanie. Cysterna finansowa wyschła.

Czyżby nic nam nie zostało? A co z prawdziwym źródełkiem? Czy ono istnieje i może każdego dnia dostarczać nam świeżej porcji wody? Otóż tak. Woda, którą dostarcza prawdziwe źródełko daje inne spojrzenie na nowych i starych ludzi, finanse i własne życie.

Kiedy widzę nową osobę, wiem, że w każdej chwili może upaść i mnie zlekceważyć. Może mnie zranić i w każdej chwili ode mnie odejść. Może mnie wykorzystać i nie chcieć zrekompensować mojej straty. Może celowo mnie zaatakować. Ale źródło, które zaspokaja moje potrzeby pozwala mi spojrzeć na tę osobę, jak na kogoś, kto sam doświadczył zranień, kto kocha tyle, na ile został nauczony kochać. Daje tyle, ile sam otrzymał. Jest wtedy, kiedy czuje własną potrzebę. To źródło dodaje mi energii i siły, abym mogła stanąć z twarzą z twarz z trudnościami, z ludźmi krzywdzącymi i nie obwiniać ich za moje straty i krzywdy. To źródło daje mi pokój, miłość i radość. To źródło pozwala mi inaczej patrzeć na finanse. Nie jak na być albo nie być, ale jak na wartość, która służy mi i przeze mnie innym ludziom do konkretnego celu, jakim jest sianie największych wartości.

Jak się domyślasz, źródłem o którym pisze jest nasz Zbawiciel, Jezus. „Ten, kto się napije mojej wody, nie zazna pragnienia na wieki. Woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej życiem wiecznym” J 4:14

Sylwia Przespolewska

Inspiratorka od budowania relacji. Pokazuje i odkrywa płynące korzyści z budowania zdrowych relacji w każdej sferze życia: rodzina, biznes, małżeństwo, finanse, etc. Pomaga w poznaniu świadomego celu, dzięki któremu podejmowanie decyzji staje się łatwiejsze i przynosi satysfakcjonujące efekty.

http://www.sylwiaprzespolewska.pl/

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij