O niewierności…

O niewierności…

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten temat? Wiele osób doświadcza go na własnej skórze. Wiele osób przeżywa w samotności. Niektórzy udają, że w ich związku tego nie ma, a inni nie wiedzą co zrobić gdy temat wyjdzie na jaw. Kto chce mówić o tym, że został zdradzony lub, że zdradza? Może ten kto chce zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego mnie zdradzono lub dlaczego ja zdradziłem/zdradziłam? Może ktoś kto chce „uratować” związek? A może ktoś to wie, że to początek końca jego związku i chciałby, żeby to się wydało i żeby to partner/partnerka podjęła tę decyzję?

Podczas sesji często mówię o tym, że każdy człowiek ma swoje własne definicje. Każdy z nas patrzy na świat poprzez swój własny pryzmat – przez swoje „okulary”. Z tego powodu tak ważne w związku jest, by każda ze stron podzieliła się swoją definicją z partnerem. Dopiero wtedy para może utworzyć wspólną definicję.

Przytoczę teraz definicję słowa „monogamia” według Wikipedii. Dlaczego akurat tę? Po pierwsze absolutnie się z nią zgadzam. Po drugie słowo monogamia pochodzi z języka greckiego, a jako że moja babcia Antygona była Greczynką i stworzyła z moim dziadkiem – Polakiem szczęśliwy, monogamiczny związek, to mam ogromny sentyment do tego typu związku.

Monogamia (stgr. μονογαμία, od μόνος: monos – jeden i γάμος: gamos – małżeństwo) – najbardziej rozpowszechniony typ związku małżeńskiego, w którym jedna osoba związana jest trwale z jednym partnerem.

Monogamia w dzisiejszych czasach stanowi nie lada wyzwanie. Mało kto dziś pamięta, że jest ona podstawowym elementem romantyzmu. Według mnie samo kwestionowanie monogamii oznacza, iż czegoś w danym związku brakuje. Tu zachęcam do zadania sobie pytania – czy brakuje mi czegoś w moim związku? Jeśli odpowiedź brzmi – tak, to zastanów się czego.

Pracuję z wieloma parami i singlami. Podczas naszych rozmów często pojawia się temat zdrady. W związku z tym postanowiłam „rozłożyć” ten temat na części pierwsze. Zacznę od początku i choć może zabrzmi to dość dziwnie, to jeśli mam wybór (a wiem, że mam) to bardziej podoba mi się określenie niewierność niż zdrada. Jest lżejsze, mniej kategoryczne mniej dramatyczne, ale to oczywiście jest moje zdanie.

CZYM ZATEM JEST NIEWIERNOŚĆ?

Podzielę się z Wami moją definicją opartą na wielu zasłyszanych historiach i własnym doświadczeniu.

Istotą niewierności jest tajemnica, przygoda, nowość – często połączona z elementem ryzyka. Kiedy dodamy do tego jeszcze szczyptę ekscytacji, która wynika z samego oczekiwania na tego typu spotkania, tak odmienne od codzienności i połączone ze świadomością ulotności chwili, mamy praktycznie cały obraz atrakcyjności takiej relacji. Zastanówmy się dlaczego i kiedy ta relacja traci na atrakcyjności. Najczęściej jedna ze stron po jakimś czasie nie traktuje już tych spotkań jako „przelotny romans”. Zaczyna chcieć więcej, częściej i bardziej na poważnie. Taki „układ” przestaje być interesujący. Kiedy jedna ze stron chce „pokazać” ten związek światu w tym momencie przestaje on być wyjątkowy, nie ma już tajemniczości. Nie jest przygodą, a staje się pewnego rodzaju „codziennością”, co za tym idzie nowość znika.

Warto zastanowić się nad jeszcze jedną, według mnie kluczową sprawą dotyczącą niewierności w związkach. Wiele osób podczas sesji mówiło, że nikogo nie szukało, że tak jakoś wyszło, że to przypadek itp. Ja osobiście w to nie wierzę, ale o tym napiszę innym razem…Teraz chcę poruszyć ważny wątek. Według mnie często w tych romansach ludzie tak naprawdę szukają siebie. Tego kim może kiedyś byli lub tego kim chcą być teraz – spontanicznego, pełnego radości życia, niczym nie skrępowanego, z nieograniczonymi możliwościami, bez zobowiązań i odpowiedzialnych decyzji. Taki romans to dla zdradzających pewnego rodzaju „ucieczka”, ale nie od samego partnera/partnerki, lecz od tego kim się przy niej/nim stali. Nie chodzi im o to by znaleźć sobie kogoś innego do związku, chcą znaleźć innego, lepszego siebie. Bywają i takie relacje, gdzie pewne braki są tak bolesne, że ludzie szukają kogoś kto nada nowy sens w ich życiu lub wypełni pustkę.

Reasumując, niewierność to często próba połączenia dwóch ludzkich potrzeb: stabilizacji dającej poczucie bezpieczeństwa z wolnością dającą autonomię. Tu wchodzimy w kolejny temat – wolności w związku, a ta źle rozumiana, nie przegadana, nie zdefiniowana może być zarówno ograniczająca jak i wykorzystywana, ale o tym napiszę innym razem.

Osobiście wierzę w to, iż wiele niewierności można uniknąć jeśli ludzie będą ze sobą szczerze rozmawiać, mówić w jasny, prosty sposób o swoich potrzebach, pragnieniach i wspólnie szukać rozwiązań, a nie ograniczeń. Doceniać różnice pomiędzy sobą i zauważać w nich siłę związku, a nie jego ułomność.

Angela Madejska

Kreatorka świadomych związków. Doradca rozwoju osobistego.

W ramach mojego autorskiego projektu “Recepta na Przyszłość” prowadzę sesje indywidualne oraz sesje dla par. Uczę ludzi jak poprawić jakość życia i związków. Pomagam klientom odbudować poczucie własnej wartości i odnaleźć radość z życia.

https://www.receptanaprzyszlosc.pl/

Deklaracja 2020!

Deklaracja 2020!

Nowy rok to pożegnania i powitania, rezygnacje i otwieranie się na nowe, ale także decyzje o tym, co zachować i pielęgnować w swoim życiu. Żeby mieć inne rezultaty, trzeba pożegnać stare schematy myślowe, zachowania, nawyki i pewne relacje. Wtedy powstanie miejsce na to, na co jestem gotowa i czego pragnę. Co zatem pożegnam w 2020 roku, a na co się otworzę?

Świadomie ograniczam i rezygnuję z:

  • bycia numerem 1 w moich spółkach – w moim portfelu jest obecnie 5 spółek i do tej pory byłam liderem wszystkich nich. Dojrzałam do momentu, kiedy przewodzenie i zarządzanie oddaję i będę przez ten rok oddawać nowym liderom i menedżerom – to dla mnie czas, żeby robić to w czym jestem najlepsza – edukacji świadomych liderów i trenerów, pracy z Zarządami firm, które chcą wejść na wyższy poziom oraz bycia sparing partnerem i mentorem dla naszych liderów i menedżerów oraz dzielenia się wiedzą w formie książek, nagrań i innych niespodzianek, które szykuję oraz uruchamiania nowych inicjatyw, które mają szansę szybko stać się znaczącymi markami na rynku
  • nadmiernej kontroli, oceniania według własnych standardów i bycia wąskim gardłem wielu projektów – coraz bardziej robiąc przestrzeń dla eksperymentowania, świadomej improwizacji i autonomii innych – nawet jeśli wciąż to budzi moje trudne emocje
  • ludzi, z którymi różnią mnie wartości – bez względu na to, czy chodzi o biznes czy relacje prywatne decyduję, że będę spędzać swój czas i robić projekty i biznesy TYLKO z tymi, których lubię, szanuję, podziwiam i z którymi spędzanie czasu sprawia mi przyjemność
  • relacji, które choć w małym stopniu są toksyczne, przynoszą rozczarowania i trudne emocje i mi nie służą albo istnieją tylko wtedy, kiedy ktoś czegoś ode mnie chce lub widzi w tym interes
  • bycia choćby w najmniejszej formie ratownikiem czy wybawcą – świat dziś ich nie potrzebuje, a poza tym bycie w relacjach to umiejętność pozwolenia na to, żeby druga osoba doświadczyła tego co ma doświadczyć i miała szansę na wyciągnięcie swoich lekcji
  • robienia rzeczy, które wypada, na korzyść moich priorytetów
  • nadmiernej pracy, bo w 2019 roku było jej mniej niż w 2018, ale wciąż za dużo…

Wciąż będę pielęgnować/ kontynuować:

  • ścieżkę rozwoju, na której będę nieustająco adeptem sztuki nowoczesnego przywództwa, świadomego przewodnictwa w rozwoju innych i spełnionego i szczęśliwego życia – kontynuując mój autorski system „RAZ na…”, który niektórzy znają z DPS. Rozwój jest dla mnie pożywieniem i nie wyobrażam sobie bez niego życia
  • relacje z moją rodziną i przyjaciółmi – każdego dnia dziękuję za ich obecność w moim życiu
  • podróże – choć planuję ich więcej i częściej – wciąż inspirowana w tym temacie przez Jakub B. Bączek – Twój system 50/50 jest wciąż dla mnie poza zasięgiem, ale na ten moment mam plan 3/9 – 3 miesiące odpoczywam, 9 pracuję. To jest do zrobienia – zaczynam od miesięcznego urlopu w styczniu na dobry początek 🙂
  • zatracanie się w muzyce i musicalach: na 2020 mam już bilety na koncerty Garou, Podsiadło, Raya Wilsona, Kuby Badacha, Tribute do George Michael i parę innych imprez kulturalnych i musicali i już się nie mogę doczekać – a to dopiero początek planowania muzycznych uczt
  • rozwój LATa (Leaders Are Trainers) i trenerów oraz wsparcie ich w budowaniu osobistej marki i wchodzeniu na rynek
  • moje wewnętrzne dziecko – przy ważności i złożoności tematów/ wyzwań i projektów, które prowadzę, to właśnie ono pozwala mi nie zwariować, marzyć, wygłupiać się, doświadczać magii w codziennym życiu, spotykać niezwykłych ludzi i budować niezwykłe relacje, doświadczać tego i odważać się na to, o czym inni marzą lub nawet boją się pomyśleć, cieszyć się podziwem, miłością i przywiązaniem dzieciaków i kochać siebie taką, jaką jestem
  • naiwność (tak nazwaliby to inni), która pozwala mi wierzyć w lepszy świat, drugiego człowieka, miłość i przyjaźń, budować lepsze jutro i każdego dnia utwierdzać się w przekonaniu, że jestem szczęściarą, bo tak wybrałam…
  • eksperymentowanie i doświadczanie – przynajmniej raz w miesiącu doświadczyć czegoś, czego nigdy w życiu wcześniej nie robiłam, odwiedzić kraje, w których nie byłam – w 2020 to będzie Gruzja, Majorka i parę innych kierunków
  • rozwój duchowy i medytację – bez tego wiele rzeczy nie byłoby możliwe

Świadomie otwieram się na/ zaproszę do swojego życia:

  • inwestycje w nowe biznesy i nowe projekty
  • większą dbałość o zdrowie, sen i regenerację – jako element strategii świadomego życia
  • więcej miłości, prywatności i regularnych spotkań z moimi przyjaciółmi, bo w 2019 roku zdecydowanie było tego za mało
  • nowych partnerów przy moich nowych projektach – bo wierzę, że dobro się mnoży, kiedy się je dzieli, a ja rozwijam się najbardziej dzięki nowym relacjom korzystając z mojej społecznej inteligencji
  • na to wszystko, na co jestem mentalnie gotowa, a co mi pomoże się być bliżej siebie i stać się tym, kim mam się stać…

 

Dziękuję za ten 2019 rok! Był niezwykły pod każdym względem. Obfitował w szczęśliwe chwile, spektakularne sukcesy, wiele lekcji, trudne rozczarowania i piękne niespodzianki. To był zdecydowanie mój rok – pod wieloma względami!

Jestem szczęściarą mając przy sobie moich najbliższych, Momentum Team, społeczność LATawców i partnerstwo z Jakubem B. Bączkiem, którego cenię biznesowo i prywatnie uwielbiam.

Dziękuję każdemu z Was, kto był częścią tego dobrego 2019. Jestem prawdziwą szczęściarą…

Wam życzę, Kochani, żebyście mogli za rok podsumować rok 2020 i powiedzieć, że to był Wasz najlepszy rok!

Dlatego….
Nie tylko bądźcie obecni – ale bierzcie czynny udział…
Nie bądźcie tylko zainteresowani – zaangażujcie się na maxa…
Nie tylko wierzcie – przekuwajcie wiarę w działanie…
Nie tylko wybaczajcie – puśćcie w niepamięć…
Nie tylko uczcie się – inspirujcie innych…
Nie tylko bogaćcie się – wzbogacajcie innych…
Nie tylko żyjcie – ale wzrastajcie…
Nie cierpcie – ale tryumfujcie!!!!!
Ale przede wszystkim MARZCIE zuchwale i realizujcie te marzenia z odwagą i wiarą. I bądźcie sobą, bo wszyscy inni są już zajęci!
Cudnego 2020 roku!!!

Z Miłością
Beata

ps. A co Ty zachowasz, zaprosisz do swojego życia a z czego zrezygnujesz? Podziel się swoją inspiracją w komentarzu….

Beata Kapcewicz

Beata Kapcewicz

Członek Zarządu Marka Ty Sp. z o.o.

Doradca Zarządów i liderów ds. rozwoju przywództwa i budowania marki typu LOVEbrand. Sama stworzyła lub współtworzyła własne marki, które do dziś są doceniane i uwielbiane na rynku: ArchitekciKariery, PUERTO, Librandt, Momentum Way, Marka TY. Pomagała tworzyć i rozwijać m.in. takie marki jak: Runmageddon, Wellbeing Institute, Personal Excellence Network, DuoLife i wiele innych. Na co dzień Prezes Zarządu Grupy Momentum..

Ekspert HR, zarządzania i niekwestionowany autorytet w dziedzinie przywództwa. 

Jej motto to “Bądź liderem, jakiego sam chciałbyś mieć”. Widać to na każdym kroku jej 20-letniej działalności. Najpierw dzieli się swoim przykładem, jak osiągnąć cele i wyższe poziomy, a potem uczy innych, aby sami mogli osiągnąć równie wysokie rezultaty na płaszczyznach przywództwa, kariery i marki osobistej, o czym napisała 5 książek.

Norbert Janeczek – od wizjonera do współwłaściciela globalnej firmy

[Justyna Kopeć] Witam was serdecznie. Cieszę się, że mogę gościć kolejną specjalną osobę. Osobę, która jest...

Archetypy marki, opisujące Twoją tożsamość

Krótkie pytanie: oglądałeś filmy o Smurfach? Gdybym Cię zapytała, do jakiego Smurfa byś się porównał, znajdziesz...

Mariusz Mróz – od informatyka do uznanego trenera personalnego

[Justyna Kopeć] Witajcie serdecznie. Dzisiaj mam dla was fantastycznego gościa, gościa, który myślę, że powie więcej o...

Jaka jest Twoja wartość?

Jakiś czas temu Beata Kapcewicz opublikowała ciekawy post, który powstał z tak zwanej głupawki. Z lekcji, którą...

Jak budować swoją markę osobistą w branży rozwoju osobistego dzięki strategii działania i produktów

Na grupie Marka Ty – Odważna Marka Osobista na Facebooku w maju 2019 roku gościem Justyny Kopeć była Anna Słowińska....

Piotr Dobrowolski – od mistrza wyścigowego do lidera rynku europejskiego

[Justyna Kopeć] Piotrze, dziękuję ci bardzo, że zgodziłeś się na rozmowę, na rozmowę o Twoim biznesie, o Tobie i o...

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Kiedy zaczynałam 2019 rok, nie miałam w planach kolejnej firmy. Myślałam raczej o utrzymaniu dotychczasowych działań w swojej agencji marketingowej, którą prowadzę już kilka lat. Jednak 2019 rok zadedykowałam zmianie i kreatywności, więc pozwoliłam sobie na poddawanie się temu, co przyniesie los, na bycie „tak, i…”.

Już w luty rozpoczęłyśmy z Beatą Kapcewicz rozmowy na temat zacieśnienia współpracy w zakresie budowania marki osobistej, a dodam, że od 2018 roku miałam przyjemność wspomagać Beatę w prowadzeniu jej marki osobistej.

Znacząca zmiana nastąpiła podczas naszego spotkania w marcu 2019 w Warszawie. To wówczas nakreśliłyśmy wstępny plan działań i podjęłyśmy decyzję o założeniu spółki. Ostatecznie została ona zarejestrowana w kwietniu 2019 roku. I od tego miesiąca możemy mówić o oficjalnym rozpoczęciu działalności.

A teraz subiektywny przegląd działań, które zrealizowałyśmy w nowo otwartej firmie:

1. Założenie grupy Marka Ty – odważna marka osobista na Facebooku

Widząc rosnące zaangażowanie osób w grupach tematycznych, pierwsze działanie, które podjęłyśmy to założenie grupy na Facebooku. Pamiętam moment, w którym w grupie była jedna osoba – ja sama! Pamiętam czasy, gdy organicznie w pierwszych dwóch miesiącach do grupy dołączyło 400 osób. Moją ambicją było znać każdą z nich i faktycznie to mi się udawało: zanim kogoś przyjęłam, to najpierw sprawdzałam jego profil, aby dowiedzieć się więcej rzeczy o tej osobie, z czego później korzystałam w komunikacji.

Pamiętam moment, gdy do grupy w ciągu miesiąca dołączyło blisko 600 osób. To wówczas nastała chwila, w której zdałam sobie sprawę z tego, że już nie jestem w stanie każdego bliżej poznać, więc starałam się poznawać chociaż tych najbardziej aktywnych.

Obecnie do grupy każdego miesiąca dołącza około 200 osób i na koniec 2019 w naszej społeczności jest blisko 1800 członków. Część z nich jest tutaj „bo jest”, część jest aktywna pod zamieszczanymi przez nas treściami, a znikoma ilość tworzy również własne treści. I to mnie najbardziej cieszy i chciałabym to utrzymać w 2020 roku.

Niewątpliwie grupa na Facebooku, to nasze największe „dzieło”. To tutaj tworzone są najbardziej wartościowe treści, przekazywane konkretne informacje z budowania marki osobistej, odbywają się systematyczne live’y i inne działania.

Lekcja z tego jest taka, że musisz być tam, gdzie jest Twój odbiorca. I musisz dostarczać mu wartość, wówczas jest szansa, że sięgnie po więcej.

 

2. Założenie grupy Marka Ty – marka osobista dla profesjonalistów na LinkedIn

Tego samego dnia założyłyśmy również grupę na LinkedIn. I tutaj nie mamy już tak spektakularnych sukcesów. Grupa funkcjonuje nadal, ma 275 członków, jednak są oni mało aktywni. Zamieszczamy tam informacje bieżące i to co zauważyłam, to fakt, że część osób z tej grupy dołączyła do nas na grupie na Facebooku.

Zapewne nie odkryłam jeszcze zasad prowadzenia grupy na LinkedIn, a na pewno specyfika tego medium jest zupełnie różna od specyfiki Facebooka.

Cóż, lekcja z tego jest taka, że warto prowadzić tę grupę głównie dla kolejnego punktu styku klienta z Twoją marką.

 

3. Założenie fanpage Marka Ty – Beata Kapcewicz & Justyna Kopeć

Powstanie fanpage nie było naszym celem, co pokazuje również moment jego powstania: dwa miesiące po rozpoczęciu wprowadzania firmy na rynek. Dzisiaj lajkuje go już 1130 osób.

Skąd zatem pojawiła się konieczność jego powstania? Otóż jeden z elementów był taki, że obie z Beatą mamy dobrze funkcjonujące fanpage osobiste. Jednak mamy na nich również inne ważne rzeczy do komunikowania i Marka Ty mogłaby na tym ucierpieć. Stąd założenie fanpage, który byłby poświęcony tylko temu elementowi naszej działalności.

Drugi element był prozaiczny, ale także ważny. Chodziło o możliwość realizacji reklam i dostępu do statystyk, bo przecież w grupie są one fragmentaryczne. I faktycznie reklamy były strzałem w dziesiątkę. Mogłyśmy dzięki temu promować treści związane z Marka Ty, w tym bezpłatne narzędzia dla odbiorców (np. test na etap marki, quiz na archetyp marki, czy ebook), aby pozyskiwać bazę danych. Mogłyśmy za pomocą reklamy zbierać uczestników na nasze szkolenia online, czy po prostu wprowadzić nowe produkty na rynek.

Lekcja jest taka, że dzisiaj biznes bez reklamy nie funkcjonuje, bo to tak jakbyś puszczał oko do dziewczyny po ciemku: nikt oprócz Ciebie nie wie, że to robisz. Mądra reklama to inwestycja, która przynosi największy zwrot.

 

4. Strona internetowa MarkaTy.pl

Stronę internetową zaczęłam tworzyć w momencie powstania grupy na Facebooku. Najpierw była ona postawiona na landingu, a następnie na WordPress. Marka Ty po prostu powinna być promowana na osobnej stronie internetowej z blogiem, który pozwoli znaleźć się wysoko w wyszukiwaniach w Google. Ważny element, to również możliwość publikowania materiałów do pobrania oraz testów do wypełnienia, a także, tak po prostu, przedstawienie w jednym miejscu naszej oferty i możliwość jej zakupienia dzięki wdrożonemu sklepowi. I te zadania nasza strona w pełni realizuje. Gdy ktoś kupuje nasz produkt lub usługę, wszystko jest zautomatyzowane, dzięki czemu nie musimy co chwila sprawdzać, czy mamy do wystawienia fakturę, czy też należy przygotować jakąś przesyłkę kurierską. To mega wygodna sytuacja, która optymalizuje nasze działania.

Do współredagowania bloga zaprosiłyśmy również członków grupy Marka Ty. Zgłosiło się około 20 osób, a współpracę z nami rozpoczęło kilka. Dla każdej ze stron jest to sytuacja win-win. My dzięki temu mamy systematyczne wpisy, dotyczące zakresów, w których specjalistami są nasi goście, autorzy zaś mogą mieć szansę pokazać się przy dużych brandach, zwiększyć swój zasięg o nasze zasięgi, czy pochwalić się z publikacji wśród swoich odbiorców. Tak, współpraca jest jedną z moich ulubionych form angażowania.

Lekcja z tego jest taka, że jeśli zaczynasz lub prowadzisz działalność warto by było, żebyś zebrała ją w jednym miejscu. Twoje posty na Facebooku widoczne są tylko przez chwilę, komunikaty bywają rozproszone, a to strona internetowa daje szansę na ich kompleksowe zaprezentowanie.

 

5. Kurs online Marka Ty

Chociaż pojawił się na rynku, jako nasz pierwszy produkt, to wcale w założeniach nim nie był. Pierwszym produktem miała być książka, tylko… uczestnicy grupy Marka Ty na Facebooku niejako wymusili na nas dokonanie zmiany. Zaczęły pojawiać się oczekiwania, kiedy będzie można od nas coś kupić. Musiałyśmy zatem zmodyfikować nasz lejek sprzedażowy. Spośród naszej dotychczasowej oferty wybrałyśmy rzeczy, które sprawdzały się najlepiej i dawały super zyski naszym klientom. To wszystko zebrałyśmy w 44 lekcje kursu online pogrupowane w 5 obszarów. Nagranie, montaż, transkrypcje, pdf’y, workbook, strona sprzedażowa, panel do kursów online, system płatności, w końcu działania promocyjne – to wszystko byłyśmy w stanie zrobić szybciej niż napisać i wydać książkę. Kurs nagrywałyśmy w maju, a już w lipcu zainaugurowałyśmy jego sprzedaż.

I… tutaj pokażę jeszcze jedną sytuację, o której do tej pory nie mówiłyśmy. Kurs miał mieć premierę w czerwcu. Naprawdę wszystko było przygotowane na ten moment. Rozpoczęłyśmy współpracę z jedną z firm, która miała nam pomóc w realizacji kampanii reklamowej na Facebooku. Firma była polecona, więc zakładałyśmy, że nie będzie przykrych niespodzianek. Już w trakcie negocjacji umowy czułam, że współpraca będzie wymagająca. Nie przypuszczałam jednak, że nie będą dowożone ważne dla nas cele. Firma, owszem, miała doświadczenie, aczkolwiek w zupełnie innych branżach, gdzie ich wyniki faktycznie były dobre. U nas było kilka wyzwań, ale dostawałyśmy informację zwrotną, że to nic takiego. Ostatecznie, nie mając osiągniętych zakładanych celów, musiałyśmy w trybie natychmiastowym rozwiązać umowę i w sumie zostać z niczym, a raczej z terminem promocji za moment. Na szczęście z Momentum Way współpracuje od kilku lat inna firma zajmująca się wdrażaniem i optymalizacją kampanii reklamowych i w ramach całkowitego wyjątku zgodzili się z nami współpracować. Bo wiesz jak to jest, jak zgłasza się do Ciebie duży klient (przynajmniej nasze personalne brandy robiły takie wrażenie, bo na koncie Marka Ty poza kapitałem założycielskim nie miałyśmy żadnych innych dochodów) i oczekuje cudu. Ostatecznie musiałyśmy przesunąć termin promocji na 31 lipca, no i nie było już mowy o przygotowaniu nowej strategii promocyjnej. Ratowałyśmy to, co było możliwe do uratowania.

I tak, kurs nie okazał się spektakularnym sukcesem sprzedażowym, jednak jego sprzedaż była na naprawdę dobrym poziomie. Dotychczas udział w nim zakupiły 54 osoby, a dodam tylko, że cena naszego kursu jest sporo powyżej średniorynkowych cen innych kursów online. Co ważne sprzedaje się on nadal, czego zasługą są świetne opinie, jakie zebrał wśród pierwszych uczestników. Część z nich możesz odnaleźć na stronie internetowej.

Lekcja z tego działania dotyczy głównie większej weryfikacji osób zapraszanych do współpracy i może niekoniecznie testowania nowych osób/firm w momencie, kiedy chodzi o kluczowy produkt. Gdybyśmy miały możliwości, to zapewne przetestowałybyśmy partnerów biznesowych na mniejszych projektach.

 

6. Książka „Ty – marka warta miliony”

Wow! I doszłam do momentu, który jest również jednym z moich prywatnych sukcesów w 2019 roku. To co działo się podczas tworzenia tej książki jest po prostu szalone! Pisałyśmy ją w międzyczasie, Beata codziennie od 5:00 rano, ja zaś łapiąc chwile między poprawkami na stronie, live’ami, przygotowaniami graficznymi i co tam jeszcze nie było pomiędzy (a pomiędzy była cała historia związana z promocją kursu online przecież). Pamiętam telefony od Beaty, która próbowała mnie zmobilizować do tego, żebym usiadła nad książką, a właściwie nad rozdziałami, które były przypisane do mnie (tak, podzieliłyśmy książkę na w miarę równe części, które pisałyśmy oddzielnie oraz na kilka rozdziałów wspólnych). Podczas tych rozmów naprawdę nie byłam w stanie dookreślić swoich terminów, bo raczej trudno wstać o 6:00, gdy głowę do poduszki przyłożyłaś o 3:00. A zwykle wszystkie kryzysy wybuchały popołudniami i wieczorami! Na szczęście, gdy spotkałyśmy się w połowie sierpnia na 3 dni w Klekotkach, ja również byłam gotowa.

Do pisania książki włączyłyśmy również osoby z naszej facebookowej grupy. Publikowałyśmy fragmenty rozdziałów, a najciekawsze komentarze miały szansę znaleźć się w publikacji. Ostatecznie zaistniało w niej blisko 50 osób, niektóre cytowałyśmy po kilka razy.

I ponownie pokażę fragment, o którym dotychczas nie mówiłyśmy, żebyś zobaczyła, że za sukcesem stoi wiele, czasami bardzo dużo, wyzwań. Jednym z nich była okładka. Od zatrudnionego grafika w ciągu miesiąca otrzymałyśmy blisko 50 różnych propozycji. Żadna, ale to żadna nie spełniała naszych oczekiwań. Gdy spotkałyśmy się w Klekotkach, byłyśmy naprawdę załamane tą sytuacją. Na szczęście obie poszukujemy rozwiązań. Wiedziałyśmy już, że po tylu próbach raczej ze współpracy z tym grafikiem musimy zrezygnować, bo po prostu się nie rozumiemy. Widziałyśmy, że się stara, że bardzo chce, ale to wciąż było dalekie od tego, co mogłyśmy pokazać światu. Wówczas przypomniałam sobie (!), że przecież na koncie mam wydanych ponad 30 książek innych autorów i mam jeszcze do dyspozycji kilka nazwisk grafików, którzy specjalizują się w projektowaniu graficznym książek. Wiedziałam też, że najbardziej chciałabym współpracować z jednym z nich, aczkolwiek ma on bardzo napięty kalendarz. Jednak pierwszy telefon wykonałam właśnie do niego. I… okazało się, że ma chwilę wakacji, dokładnie tydzień, i że po starej znajomości przygotuje nam w swoim wolnym czasie ten projekt!!! Po rozmowie ze mną przygotował 4 warianty i każdy z nich był tym, czego oczekiwałyśmy. Byłyśmy tak zachwycone, że nie potrafiłyśmy dokonać wyboru. Postanowiłyśmy oddać ostateczny głos w ręce naszych odbiorców przedstawiając dwie okładki, które wyraźnie wyprzedziły w naszej ocenie dwie pozostałe. Głosowanie osób (oddanych ponad 600 głosów) zakończyło się prawie remisem, z minimalną przewagą okładki, która wygrała.

Z książką mamy jeszcze jedną trudną sytuację, ale nie będę jej opisywać, bowiem właśnie jest w trakcie procesowania przez reprezentującą nas kancelarię prawną i też dotyczy podwykonawcy.

Lekcja z tego jest taka, że najlepiej sprzedają się rzeczy współtworzone przez odbiorców. LOVEbrand to marka, która ma wpływ, ale to również marka, która pozwala innym mieć wpływ na siebie, na swoją ofertę, bo w końcu tworzymy wartość dla ludzi. Być może dzięki temu, ale zapewne i dzięki fantastycznym opiniom, jest to najlepiej i najczęściej sprzedający się nasz produkt. Nie ma dnia, aby w sklepie internetowym nie było chociaż jednego zamówienia książki „TY – marka warta miliony”.

 

7. Audyt i strategia marki osobistej

W październiku, po promocji książki, wprowadziłyśmy oficjalnie kolejny produkt: audyt i strategię marki osobistej. Realizowałyśmy go już w międzyczasie, bowiem pojedynczy klienci zgłaszali się do nas z pytaniami o indywidualną współpracę. Dopiero jednak podczas październikowego webinaru pokazałyśmy tę ofertę oficjalnie. Jest to oferta z górnego poziomu lejka sprzedażowego, a zatem należąca do oferty typu VIP. W jej ramach pracuję z klientami indywidualnie nad wzmocnieniem siły ich imienia i nazwiska. Ponieważ Marka Ty to spółka, to ważne było ujednolicenie pracy mojej i Beaty. Przed założeniem firmy obie prowadziłyśmy indywidualnie klientów, ale nasze ścieżki były zupełnie inne. Pamiętam, jak spotkałyśmy się z Beatą na śniadaniu w restauracji w Sopocie i rozrysowywałyśmy plan realizacji strategii i audytu. Zajęło nam to kilka godzin, ale w końcu mogłyśmy powiedzieć, że mamy schemat, w którym obie czujemy się dobrze i z którego klient powinien czerpać dużo wartości.

Mimo, że strategia należy do działań o wysokim progu wejścia, to w 2019 roku skorzystało z niej 18 osób. Gdybyś uznała, że to mało, to przypomnę, że oficjalnie zaprezentowałyśmy ją dopiero w październiku, zatem i tak wychodzi 6 osób w miesiącu, co na indywidualne prowadzenie oznacza bardzo dużo.

Lekcja z tego jest taka, żeby jak najwięcej zasad było spisanych i opisanych. To tak jak tworzenie procedur dla potencjalnego pracownika. Im są dokładniejsze, tym szybciej można osobę wdrożyć. Podobnie jest ze wspólnikami w firmie. Domyślanie się co coś oznacza może prowadzić do zupełnie innej formy realizacji i do wzajemnych pretensji.

 

___________________

Personal branding to dopiero trend przyszłości, aczkolwiek ostatni rok pokazał, że coraz więcej osób docenia jego niebywałą rolę w budowaniu biznesu i własnej kariery. Ostatnie miesiące z kolei pokazały nam również, że nadal jest miejsce na rynku na nowe marki, nadal są nisze, które warto brać pod uwagę prowadząc działalność. Wiele osób mówiło, że na rynku marketingowym w Polsce jest już ciasno, że nie ma miejsca na kolejny brand. My w przeciągu kilku miesięcy udowodniłyśmy, że to miejsce jest, że można stworzyć firmę, która dołączyła do liderów na rynku i która wyznacza trendy. Na pewno pomaga nam w tym nasza współpraca, bo synergia z niej płynąca jest o wiele większa niż gdybyśmy robiły to samo, ale oddzielnie. Ważna jest także strategia oraz plan działań, bowiem my naprawdę wiemy, dokąd zmierzamy i dokąd chcemy zaprowadzić naszych odbiorców.

Przed nami 2020 rok. Wiele się zmieni w samej strukturze naszej działalności. Mamy również strategię działań, które będziemy kierować do naszych odbiorców i na pewno znowu Ciebie zaskoczymy. Mam nadzieję, że ten rok spędzisz z nami i zadedykujesz go wzmocnieniu swojej marki osobistej.

 

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Prezes Marka Ty Sp. z o.o.

Od 19 pomaga tworzyć silne marki i zwiększać przychody swoim klientom jako szkoleniowiec, specjalistka online marketingu i przedsiębiorca. Jest właścicielką agencji marketingowej Blue Brand i prezesem Marka TY Sp. z o.o. oraz członkiem Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Autorka i współautorka 6 książek, działaczka społeczna i pełna pasji kobieta, która udziela się w świecie biznesu oraz charytatywnie, wspierając ważne inicjatywy. Jej działania i projekty były wielokrotnie nagradzane. Informowały o nich media regionalne i ogólnopolskie. Zostały także dostrzeżone i docenione m.in. przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego czy Instytut Rozwoju Biznesu.

Na co dzień realizuje się, ucząc i inspirując ludzi do aktywnego budowania silnej marki osobistej w Internecie oraz uprawiając offroad, podróżując i będąc super ciocią.

Deklaracja 2020!

Nowy rok to pożegnania i powitania, rezygnacje i otwieranie się na nowe, ale także decyzje o tym, co zachować i...

Pierwsze miesiące działania, czyli subiektywne podsumowanie 2019 roku w Marka Ty

Kiedy zaczynałam 2019 rok, nie miałam w planach kolejnej firmy. Myślałam raczej o utrzymaniu dotychczasowych działań w...

Skąd wziąć pieniądze na zbudowanie marki osobistej?

Niezależnie od tego, czy budujesz markę firmy czy swoją własną, dobrze jest mieć kapitał. Często jednak pojawia się...

7 zasad skutecznego networkingu

Coraz częściej słyszy się i czyta, że żeby rzeczywiście nadać tempa swojej karierze czy biznesowi, szczególnie, kiedy...

Archetypy marki, opisujące Twoją tożsamość

Krótkie pytanie: oglądałeś filmy o Smurfach? Gdybym Cię zapytała, do jakiego Smurfa byś się porównał, znajdziesz...

Odwrócony Marketing…

Usłyszałem o tym pojęciu kilka lat temu. Zastanawiałem się o co w tym w ogóle chodzi. Pojęcie marketing nie było mi...

Dobrze Ci z wiarygodnością!!!

Dobrze Ci z wiarygodnością!!!

Czym jest wiarygodność? Jest to zespół działań warunkujący poprzez przykład i autentyczność – sukces. To świadome wybieranie i balans pomiędzy tym, jak chcesz się pokazać, a tym co rezonuje z Tobą. Mądre kroki pomagają w pomyślności. Dlatego prawdziwe “JA” wybrzmi również w biznesie. Warto zastanowić się najpierw nad tym:

Jaka jestem?
Do kogo chcę nieść swoją wartość?
Gdzie mogę spotkać takich ludzi jak ja?
Co chcę przekazać?

Obierając plan i strategię w pracy treningu mentalnego nieodłącznym aspektem jest kierowanie się uczuciami, dobrocią i intuicją. Wniosek? Pokazywanie możliwości poprzez swój autorytet powoduje większe dotarcie do potrzebujących wsparcia. Jeżeli mówisz o tym by działać i próbować to co robisz pod tym względem? Jeżeli warto inwestować to jak?

RÓB TO!!!

Każdy chciałby najlepiej i najwięcej, ale przesyt do droga donikąd. Tak jak w tworzeniu marki, ludzie wyczują nieprawdziwość i oszustwo. Widać, kiedy człowiek poddaje się niskiemu poczuciu własnej wartości pod przykrywką nadmiernego zabiegania, a tym kiedy robi to w zgodzie ze sobą.

Nie, tworzy pełniejszą markę. Odwaga w odmowie dopełnia profesjonalizm. Oznacza to, że nie wszyscy są dla wszystkich i nie wszystkie problemy są dla mnie. Rób to z czym się dobrze czujesz, a zaprofitujesz. Szczerość zawsze się sprzedawała i będzie się sprzedawać. Taką, jaką ja prezentuję, to autentyczność.

Znajdź najpierw siebie, a motorem do wiarygodności będzie naturalność. Nieodłącznym tego stanem jest kontakt ze sobą. Zawiera się w nim decyzyjność i odpowiedzialność za siebie. Nie pozwolisz by Twoja reprezentacja JA była jak chorągiewka na wietrze, a będąc dla siebie, jesteś dla innych. Stąd pochodzi satysfakcja… z misji, wyborów i sensu.

Życzę Ci tego z całego serca, drogi Czytelniku:)

Monika Sutkowska

Uczestniczka Akademii Trenerów Mentalnych. Autorka tekstów w dwumiesięczniku ,,Żyj naturalnie”. Szkoleniowiec młodych podczas obozów sportowych w Zakopanem oraz prowadząca warsztaty rozwojowe dla dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie. Licencjonowany trener gry coachingowej ,,Podróż bohatera”.

https://www.facebook.com/monika.sutkowska.9

Odwrócony Marketing…

Odwrócony Marketing…

Usłyszałem o tym pojęciu kilka lat temu. Zastanawiałem się o co w tym w ogóle chodzi. Pojęcie marketing nie było mi obce, więc zacząłem myśleć, szukać, zadawać pytania. Ze mną to właśnie już tak jest, że jak coś chcę się dowiedzieć, to nie zatrzymam się dopóki nie osiągnę swojego celu. W skrócie z informacji do jakich dotarłem wybrzmiewał przekaz – Przyciągaj do Siebie nie reklamując. Brzmiało jak wyższa szkoła jazdy. Na początku zastanawiałem się czy to jest możliwe, aby mówić o sobie czy swoim produkcie, ale go nie reklamować. Chwilę przed napisaniem tego artykułu zobaczyłem pewną reklamę na Facebooku. Wszystkim znana marka stworzyła reklamę świąteczną.

Nic w stylu, jesteśmy najlepsi, konkurencja to wieśniaki czy moje najmojsze.

Pełne emocji prowadzenie przez historię, nazwa serwisu użyta tylko raz … dosłownie na 2 sekundy. Piękny przekaz, zwrot akcji, sentymentalne wzmianki. Mistrzowie 🙂 Po prostu mistrzowie. Takim ruchem zwiększają swoją szansę, aby ich “reklama” stała się “viralem”.

Viral to z założenia na tyle intrygujący filmik, grafika, który z pomocą lub bez szybko staje się popularny. Internauci chętnie przekazują go dalej, wysyłają, udostępniają znajomym, a ci z kolei podają informację innym osobom znajdującym się w ich osobistych sieciach przyjaciół i znajomych (ang. personal networks) itd., dzięki czemu materiał ten dociera do szerokiego grona widzów w krótkim czasie.” – źródło internet

Jednak jak zastosować metodę odwróconego marketingu do budowania swojej marki? Myślę, że możemy zawrzeć całą instrukcję „jak to zrobić” w 3 krokach.

1. Podejmij decyzję, rób swoje, nie odpuszczaj.
2. Nie nastawiaj się na szybkie efekty.
3. Skup się na wartości, inspiruj i intryguj innych.

Musisz stać się jakiś!

Bardzo często ludzie skupiają się na gonieniu za klientami. Wtedy nie ma czasu na budowanie relacji z “fanami marki”, o kosztach finansowych nie wspominając. A kto chciałby, aby klienci sami szukali jego usług, czy ustawiali się w długich kolejkach, aby zapłacić za towar? KAŻDY! Więc dlaczego tak mało osób decyduje się na dawanie wartości swoim odbiorcom? Odpowiedzi jest wiele, ja stwierdzam po 4 latach pracy nad swoją marką, że jest to bieg długodystansowy. Spokojnie można byłoby napisać, że działa tutaj odroczona gratyfikacja. A najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że to wcale nie przeszkadza w pracy.

Jeszcze jedno chcę podkreślić to, że edukując swoich klientów czy społeczność nie oznacza, że stracicie tych ludzi. Zastanówcie się jak jest u was: wolicie robić interesy z ludźmi, których znacie czy z przypadkowymi spotkanymi chwilę wcześniej? Domyślam się jaka jest odpowiedź …

Reasumując, jeśli zaczniesz stosować odwrócony marketing, wyniki mogę Cię zaskoczyć, jednak pamiętaj o tym, że potrzeba czasu i konsekwentnego działania, aby Twoja marka, produkt, usługa była rozpoznawalna i kojarzyła się bardzo pozytywnie.

Trzymam za Ciebie kciuki 🙂

Adam Dejko

Przedsiębiorca, który rozwój osobisty i relacje stawia na pierwszym miejscu. Jeden z pomysłodawców projektu Facebookowe Wsparcie, który ma na celu pokazanie innym, że warto pokazać się światu.

Autor, Muzyk i Twórca projektu Niebieska Marynarka.

https://www.facebook.com/adam.dejko

Jak ważna jest marka osobista w branży ubezpieczeń?

Jak ważna jest marka osobista w branży ubezpieczeń?

Agent ubezpieczeniowy to wciąż zawód, który po stokroć musi udowadniać swoje kompetencje, solidność, uczciwość. Niektórzy wciąż traktują nas jak natrętów sprzedających filcowe kapcie od drzwi do drzwi. Jednak czasy, kiedy tak szkolono agentów, dawno minęły. Teraz obowiązują nas standardy i ustawy.

Moim zdaniem marka agenta ubezpieczeniowego składa się z kilku czynników:

Rozpoznawalność – ludzie muszą wiedzieć, czym się zajmujesz. Im więcej osób to wie, tym większe będzie grono klientów, choć oczywiście nie każdy znajomy jest klientem. Ale potem trafiają kolejne osoby z polecenia zadowolonych klientów i grono się rozrasta. Tak się buduje rozpoznawalność marki. Można ją też budować poprzez Facebook prowadząc stronę firmową. Wtedy będziemy się kojarzyć szerszemu gronu.

Zaufanie – kolejny element to zbudowanie zaufania. Jeżeli już ktoś do mnie trafi to muszę zbudować atmosferę zaufania. Odpowiednio klienta obsłużyć. Zrobić to profesjonalnie, ale też podejść z empatią, zrozumieniem, wysłuchać, zrozumieć potrzebę i dać to czego oczekuje. A potem zapewnić pomoc, obsługę i poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli zbudujemy dobrą relację i zaufanie, klient wraca w kolejnych latach i poleca znajomym.

Solidność – trzeci element to obsługa posprzedażowa. Klient musi mieć poczucie otoczenia opieką. Zawsze klienci doceniają, że się im przypomina o terminie kończącej się polisy. Że pilnuje się płatności kolejnych rat. Że mogą zadzwonić i zapytać o wszystko. Czasem napiszę im jakieś pisemko.

Oparcie w trudnych chwilach – klient czasem dzwoni o późnej godzinie albo w święto, przeprasza, ale zaraz się okazuje, że stało się coś wyjątkowego. Na przykład miał wypadek autem i z tego stresu zupełnie nie wie jak się zachować. Wtedy nie jest ważne co robiłam, rzucam to i spokojnie rozmawiam. Uspokoję, wysłucham, powiem co trzeba zrobić w danej sytuacji. Często klient najpierw dzwoni do mnie, a dopiero potem do bliskich. Bo jak mu pomogę ogarnąć sytuację i już jest spokojniejszy, to przynajmniej krewnych nie wystraszy.

Poczucie wyjątkowości – staram się żeby każdy klient czuł się tak jakby był jedyny. Zaopiekowany od stóp do głowy. Wysłuchany z każdą drobną wątpliwością. Potraktowany poważnie, choć pyta czasem o banalne sprawy. Większość klientów mam też wpisanych do telefonu i jak dzwonią witam się z nimi zwracając się po nazwisku lub imieniu, na przykład: „Dzień dobry, Pani Basiu…” Zwróciłam uwagę, że osoby reagują zaskoczeniem, że mam ich wpisanych w kontakty i to jest zdecydowanie pozytywne zaskoczenie. Niektórzy nawet mówią wprost: „O wpisała mnie Pani do telefonu, jak miło”. Czują wtedy, że są dla mnie ważni.

Budowanie relacji – niekiedy relacje agent-klient stają się przyjacielskie, koleżeńskie. Mam spore grono klientów, z którymi przeszłam na „ty” i spotykamy się również prywatnie. Z niektórymi mam wspólne zainteresowania co wyniknęło z rozmowy. Zatem spotykamy się też poza pracą, w górach, na koncertach, w teatrze, na wernisażach, spotkaniach autorskich. Wtedy buduje się więź na zupełnie innym poziomie.

Obowiązujące nas obecnie standardy powodują, że nie tylko powinniśmy, ale musimy przeprowadzić analizę potrzeb klienta i dopiero zaproponować rozwiązanie. Nie zawsze i nie wszyscy pracowali według takiego schematu. Często wciskano klientom jakiś produkt bez zagłębiania się czy to danej osobie jest on potrzebny. Ja miałam to szczęście trafić na partnera biznesowego (współpracujemy już 19 lat ) pracującego od samego początku w ten sposób. Zanim wszedł na rynek obowiązek APK (Analiza Potrzeb Klienta), to u nas funkcjonował OPF (Osobisty Plan Finansowy). Ale inne firmy niestety nie zawsze tak pracowały i wizerunek jest, jaki jest. Do tej pory istnieją niestety kanały dystrybucji psujące nam, agentom, opinię. Produkty ubezpieczeniowe wciskane są, czy są komuś potrzebne czy nie, na przykład w bankach („a bo to tylko kilka złotych miesięcznie”), a 99% osób nie wie za co płaci. Potem jak się coś wydarzy i klient sobie przypomni, że coś tam miał w banku, to zazwyczaj okazuje się, że zakres jest bardzo wąski i nie obejmuje zdarzenia. Ma to dwa złe aspekty, po pierwsze utwierdza klienta w przekonaniu, że ubezpieczenia są bez sensu i nie działają, co nie jest prawdą, bo działają, ale wyłącznie te dobrze dobrane. A po drugie wyciągają bez sensu pieniądze z kieszeni, bo po co płacić jak nawet nie znamy zakresu. Kiedyś były pomysły sprzedaży ubezpieczeń w kioskach!!! Są ubezpieczenia na poczcie i sama słyszałam jak przebiega proces sprzedaży. Oj, nie tak powinien przebiegać. A potem przychodzi do mnie taki klient i narzeka. Oczywiście najczęściej uogólnia i stwierdza, że ubezpieczalnie to oszuści. A najczęściej po prostu ubezpieczenie było sprzedane na szybko, bez analizy, nikt nie wnikał w zakres, a klient był zadowolony, że tanio. Zadowolenie jednak szybko niknie, kiedy się okazuje, że zakres jest ubogi albo zaniżone są sumy ubezpieczenia.

Wypracowanie marki osobistej w tej branży nie jest łatwym zadaniem, ale wykonalnym. Udało mi się, ale wymagało ogromnego samozaparcia, odporności psychicznej oraz konsekwencji w działaniu. Nie jestem potentatem, wciąż mam mnóstwo konkurencji, wciąż powstają nowe biura, ale mam tą satysfakcję, że ja trwam już 19 lat. To naprawdę imponujący wynik jak na tę branżę. Wprawdzie w ubezpieczeniach dość łatwo zacząć pracę , ale trudno wytrwać i rotacja jest olbrzymia. Wiem coś o tym, bo sama robię od czasu do czasu nabory do współpracy. Niewiele osób odnajduje się w tej pracy. Mam też stałe grono współpracowników, większość od kilkunastu lat.
O nowych coraz trudniej. Bo to nie jest łatwy kawałek chleba. Wymaga dużej odpowiedzialności. Klienci powierzają nam zabezpieczenie finansowe swoich rodzin i swojego majątku. Kiedy wszystko dobrze dobierzemy, przypilnujemy terminów, to klient i jego majątek jest bezpieczny.

Co do marki to całe życie budowałam swoją markę osobistą choć nie nazywałam tak tego. Dopiero kiedy dołączyłam do grupy Marka TY zdałam sobie z tego sprawę. Wcześniej marka kojarzyła mi się z olbrzymimi korporacjami typu Apple, Adidas. Myśląc o sobie i swojej firmie nazywałam to raczej budowaniem zaufania i relacji.

Teraz już, nazywając to po imieniu, świadomie buduję swoją markę. Nie ulega wątpliwości, że zbudowałam ją już, bo inaczej bym nie wytrwała w tej branży. Ale z pewnością nie wolno osiadać na laurach. Ubezpieczenia to specyficzna branża, bo my nie sprzedajemy fizycznego produktu. Myślę, że łatwiej jest sprzedać produkt namacalny. Jeżeli okaże się, że jest on solidny i spełnia oczekiwania klienta, to zyskujemy jego przychylność. U mnie klient kupuje obietnicę, że jak się coś w jego życiu wydarzy to otrzyma finansową pomoc. Często tak jest, że przez wiele lat nic się nie dzieje, a klienci nadal płacą polisy. Czyli to jest wyższy stopień zaufania niż gdziekolwiek indziej. Klienci pytają mnie też, czy to działa, czy ktoś już dostał odszkodowanie. I muszą mieć do mnie zaufanie, że powiem prawdę. Inaczej to pytanie nie miałoby sensu.

Bardzo mi jest miło kiedy przychodzi nowy klient i mówi, że znajomy mu mnie polecił bo miło się rozmawiało, cierpliwie wszystko wyjaśniłam i wychodząc z biura wiedział, co kupił. To potwierdza mi tylko, że warto zainwestować w prawdziwą relację z klientem.

Katarzyna Budzis

Od 2000 r.niezależny pośrednik ubezpieczeniowy.

W 2007 roku zdobyła certyfikat Doradcy Finansowego EFG w stopniu pozwalającym doradzać klientowi indywidualnemu.

http://katarzyna.budzis.pl

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij