„Jakie korzenie takie owoce”, czyli o tym jak nasze dzieciństwo determinuje naszą markę osobistą

„Jakie korzenie takie owoce”, czyli o tym jak nasze dzieciństwo determinuje naszą markę osobistą

Każdy z nas był dzieckiem i każdy z nas ma wspomnienia, wnioski i przekonania z dzieciństwa, które przechowywane są w umyśle podświadomym, a które każdego dnia determinują nasze życiowe wybory, działania, sukcesy lub ich braki.

W psychologii ta część naszej osobowości to tzw. #WewnętrzneDziecko.

Jeśli na wstępie uważasz, że z Twoim wewnętrznym dzieckiem wszystko jest OK, to po prostu przyjrzyj się swojemu życiu. Jeśli rzeczywiście z każdej sfery swojego życia jesteś 100% zadowolony, szczęśliwy i spełniony, to dalej już nie musisz czytać tego artykułu. Jeśli za nikim i za niczym nie tęsknisz, zarabiasz tyle ile chcesz, masz kochających ludzi wokół siebie, wspaniałych przyjaciół i/lub rodzinę/dzieci to gratuluję.
Jeśli jednak jest coś do poprawy, to praktycznie ze 100% pewnością mogę stwierdzić, że zalążek tego co doświadczasz tkwi w dzieciństwie.

 

„Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”

To przysłowie znają wszyscy.
Od strony naukowej możemy napisać tak:
Trzon osobowości człowieka kształtuje się w pierwszych 3 latach naszego życia.
Następne próby “wychowania” to już niestety tylko nieznaczne modyfikacje.

 

Psychoterapia od dość dawna zwraca uwagę jak wielką rolę doświadczenia z dzieciństwa determinują dorosłe życie.   Na podstawie tych doświadczeń, początkowo w dzieciństwie a potem jako dorośli patrzymy na świat. Jako dzieci uczymy się głównie przez obserwację , wyciągamy wnioski, nabieramy wyobrażeń o świecie, życiu, ludziach i otaczających nas zjawiskach. Chłonne  jak gąbka dziecięce umysły, pełne ufności przyjmują wszystko. Taka jest w tym okresie nasza natura – naiwna. Ufamy dorosłym, którzy nas otaczają, a to co mówią, jak działają uznajemy za świętość. Nowo zdobyte doświadczenia stają się dla nas prawdą absolutną i wzorcami zachowań (programami na całe życie).

Im bardziej pozytywne te wzorce i  dzieciństwo tym bardziej pozytywne życie dorosłe i odwrotnie, im więcej “negatywnych  emocji i wzorców zachowań w dzieciństwie, tym większy bagaż wnosimy w dorosłe życie.

Staje się ono niezależnie od scenariusza jaki dla siebie przyjmiemy  po prostu trudniejsze emocjonalnie , a przeciwności życiowe związane z karierą, rodziną, poczuciem własnej wartości ect zdają się nam ciążyć niczym fatum.
Przyczyn tych trudności może być naprawdę wiele i nie sposób ich wymienić ani tym bardziej jednoznacznie podać przyczyny gdyż każde z nas to odrębna indywidualność.

 

W jaki sposób odbywa się programowanie.

Telepatia
Wyobraź sobie, że dziecko niczym WiFi odbiera sygnały od rodziców
Zarówno matka jak i ojciec są jak swoisty serwer z bezprzewodowym dostępem do sieci.
Informacje płyną w bardzo podobny sposób jak bezprzewodowa transmisja danych czy też współczesna rozmowa telefoniczna. Ta więź często zostaje na całe życie i w późniejszych latach jest interpretowana jako przeczucie. (Np. matka dzwoni do dziecka, bo czuje, że chyba “coś” się wydarzyło niedobrego, po czym okazuje się, że miało ono wypadek samochodowy). Niedawno opublikowana badania nt. przekazywania informacji (emocji) na odległość, w których DNA dawcy reagowało na jego emocje, niezależnie od odległości.

Jeśli takie wifi “serwer matka/ojciec” wysyła informacje typu “jestem do niczego” , jestem nie dość dobry”, ten świat mnie nie kocha, “nic nie potrafię” , “sam nie dam rady”, to łatwo sobie wyobrazić jakie będzie to miało konsekwencje dla tego dziecka w późniejszym życiu.

I nie ma już tak dużego znaczenia werbalne programowanie, gdzie rodzic próbuje podbudować samoocenę i poczucie własnej wartości dziecka poprzez chwalenie go czy też docenianie jego aktywności.

Programowanie werbalne (słowne)
Negatywne programowanie werbalne zazwyczaj jest nieświadome, (mało który rodzic zdaje sobie sprawę, że w ten sposób krzywdzi dziecko).

“Po co Ci to”, “lepiej znajdź sobie pracę”, “samochwała w kącie stała” to tylko nieliczne przykłady. Podobnie zwykłe wyśmiewanie niepowodzeń dziecka i żartowanie sobie z jego przedsięwzięć (np. gdy ten próbuje sprzedać pierwszy kamień lub obrazek bawiąc się w sklep) mogą skutecznie podciąć skrzydła i zaszczepić w dziecku przekonanie, że moja twórczość jest śmieszna, nikt tego nie chce i nikt mi nie zapłaci (więc lepiej od razu sobie odpuszczę).

Programowanie behawioralne
To nic innego jak czerpanie wzorców poprzez obserwację i wyciąganie wniosków z obserwacji zachowań najbliższego środowiska (głównie rodziców i opiekunów).

Stara chińska mądrość mówi:  “Dziecka się nie wychowuje, dziecku się daje przykład”
W dzieciństwie uczymy się głównie przez obserwację i naśladownictwo. Każdy pewnie pamięta zabawę w kotka, pieska, zabawę w dom czy też księżniczkę i rycerza?  A skąd niby dziecko wie jak się zachować w tych zabawach? Mogło to jedynie gdzieś zobaczyć i zapamiętać.

Tak więc obserwujemy i zapisujemy na naszych dyskach dosłownie wszystko, aby później użyć to w naszym dorosłym życiu. Wówczas jeszcze nie wiemy, że wiele (jak nie większość) tego będzie dla nas niekorzystna i nie wspierająca (łagodnie mówiąc).

 

„Niedaleko pada jabłko od jabłoni”
Jesteśmy niejako zanurzeni w tym środowisku, więc nie jesteśmy w stanie ustrzec się negatywnych wzorców.  W ten sposób obserwujemy zachowania rodziców, tak jak ten obserwował swoich. Oni zachowują się tak jak się nauczyli, a teraz ja uczę się tego od nich.

Jak rodzice rozwiązują konflikty, czy się wycofują czy walczą o swoje racje.
Czy są asertywni i ekstrawertyczni, czy zamkniętymi w sobie introwertykami.
Czy proaktywnie podchodzą do życia, czy też biernie czekają na rozwój wszystkich wydarzeń.
Oczywiście wszystkie te postawy są ściśle związane z ich  własnym zestawem przekonań na temat siebie, swoich możliwości, umiejętności, na temat życia, ludzi i świata. A jak już wspomniałem wcześniej w dużym stopniu również te przekonania kodujemy w sobie jako  dzieci. Nasza postawa życiowa staje się zlepkiem postaw i przekonań rodziców i w późniejszym okresie mocno determinują nasze dalsze życie.

 

Na szczęście wolna wola w dorosłym życiu pomaga bardziej świadomym jednostkom wyjść poza te schematy, nie zmienia to jednak faktu, że wpływają one na znaczną część aktywności człowieka w sposób sabotujący.

Na podstawie tych wzorców samooceny i postrzegania świata będziemy wybierali szkołę. Im wyższa, im lepsze nasze mniemanie o sobie, tym wyżej mierzymy. Dzieje się tak gdyż poczucie, że podoła trudnościom i że stać go na więcej jest dominujące. Według  tego samego schematu później wybierzemy pracę, lub też założymy biznes i ostatecznie ten schemat myślenia i postępowania wyda swój plon w postaci naszego życia.

Zazwyczaj jednak nie jest tak kolorowo.
Zobaczmy zatem jeden z wielu możliwych scenariuszy, gdy  samoocena i poczucie własnej wartości są zachwiane.

 

Wzorce zaniżonej samooceny
Wspomniałem już, że na podstawie doświadczeń w dzieciństwie wyciągamy wnioski.
Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z niedojrzałym dziecięcym postrzeganiem rzeczywistości, więc i wyciągane wnioski nie mogą być dojrzałe. A skoro nie są dojrzałe, to znaczy nic innego jak to, że często są błędne.

Na potrzeby tego artykułu podam tylko kilka przykładów, a szerzej zainteresowanych tematem zapraszam do mojej Facebookowej grupy Przyjaciele Rozwoju Osobistego, gdzie ten temat omawiam regularnie i szerzej już na przykładach z życia i mojej pracy trenersko terapeutycznej.

 

Klasyka gatunku matka ciągle w pracy, ojca nie było. (tzw.rodzice nieobecni)
Rodzice czasem dyscyplinują dziecko klapsem za “niewłaściwe zachowanie” i pyskówki, a czasem w wieku nastoletnim dostało ono po buzi, bo przecież “buzia pyskuje, buzia dostaje”.

Gdy dziecko nie dostaje wystarczająco dużo uwagi i miłości wyciąga wniosek
“Skoro mnie nie kochają to znaczy, że nie zasłużyłem”
“Muszę zrobić więcej aby zasłużyć”

Gdy dziecko dostaje aprobatę/ miłość  tylko za tzw. “dobre uczynki” a w innych sytuacjach doświadcza odrzucenia i braku akceptacji staje się zewnątrzsterowne, a to oznacza, że dla chwili uwagi, uznania, które myli z miłością jest w stanie zrobić wszystko.
W przyszłości  umniejszy sobie i własnym potrzebom, postawi innych i ich potrzeby ponad własne, a w skrajnych przypadkach zrezygnuje z siebie, własnego szczęścia, i dobrego samopoczucia, aby inni mieli się lepiej, bo akurat teraz oni tego potrzebują (nie zważając na fakt, że płaci za to własnym samopoczuciem)
Osobą taką można dość łatwo manipulować, a ona nie bardzo potrafi a często nawet nie chce się przeciwstawić. Na samą myśl, żeby się odezwać twarz zaczyna piec, gdyż pamięć komórkowa pamięta uderzenie w twarz w odpowiedzi na każdą pyskówkę, która w istocie była próbą wyrażenia własnego zdania, a ta z kolei jest zalążkiem asertywności.

Zapewne już tutaj widzicie jak bardzo opisane powyżej cechy odbiegają od cech dobrego lidera, czy też silnej i charyzmatycznej marki osobistej.

Powyższy przykład był dość łagodny.
Te mechanizmy dotyczą każdego z nas niezależnie czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. Co najwyżej pula wzorców zachowań i scenariuszy będzie się od siebie różnić.
Tutaj każdy może podstawić swój przykład do tego schematu zależności, a efekty zobaczy rozglądając się wokół siebie, zamykając oczy i pozwalając sobie na chwilę szczerego i autentycznego wglądu w siebie.

Często chcemy być charyzmatyczni i przebojowi, wychodzić przed szereg, wyrażać własne zdanie i stawiać na swoim. Jednak “coś” nas blokuje bo w dzieciństwie taka postawa była postrzegana jako krnąbrność i niedostosowanie, a każdy objaw buntu boleśnie tłumiony w zarodku.

Chcemy być łagodni i empatyczni, podczas gdy nasze serce zamknęło się po bolesnych przemocowych doświadczeniach ze strony opiekunów.
Zamiast łagodności uruchamiamy program przetrwania czyli agresja i przemoc, bo tak nas nauczyli. Zamiast dialogu “zamordyzm” i autorytatywne “bo tak” do dziecka czy też pracownika.

Chcemy wyjść na scenę pokazać siebie i zakomunikować swoją wartość, być może zaśpiewać, ale nogi uginają się i głos grzęźnie w gardle gdyż nasze wewnętrzne dziecko pamięta jak było wyszydzane, deprecjonowane i jak mówili mu, że fałszuje.

 

Czas na odrobinę refleksji
Jakie są twoje owoce? Czy one Ci odpowiadają? Czy jesteś szczęśliwy?
Z jakim bagażem doświadczeń idziesz? Czego jeszcze o sobie nie wiesz i co potrzebuje być uzdrowione? Co trzeba przewartościować, co przeprogramować a czego być może doświadczyć inaczej, aby ostatecznie zapis w twoim umyśle stał się takim który wspiera Cię w Twojej drodze do wybitnej marki osobistej?
Co odbiera Ci moc?  Za kim za czym tęsknisz? Dlaczego robisz to co robisz i dlaczego to takie ważne?

To tylko nieliczne pytania.
Warto się temu przyjrzeć, rozpoznać i przepracować.
Warto uzdrowić swoje korzenie, gdyż jakie korzenie takie owoce.

Adam Kin

“lekarz dusz” Terapeuta Psycho Duchowy, Trener Mentalny, Mentor Pomaga w odnajdywaniu drogi do szczęścia, budząc świadomość człowieka.

Regreser (terapeuta/ trener niehipnotycznych sesji regresywnych). Autor metodyki Ustawień Systemowych Progresywnych. Pracuje również metodą Cichych Ustawień  B. Hellingera (pomagających w odkrywaniu i usuwaniu z podświadomości blokujących nas wzorców, myślowych oraz zachowań.

Terapeuta pracy z ciałem, celem, której jest usuwanie traum z pamięci komórkowej człowieka. Trener pracy z oddechem.
Autor Poradnika i Medytacji Mistrzowskiego Życia.  Autor licznych artykułów na łamach  Mojej Harmonii Życia.

http://adamkin.pl/
https://bit.ly/2DMdl9w

Marka własna, czyli biznes z twarzą

Marka własna, czyli biznes z twarzą

Marka własna w kontekście indywidualnej kreacji oraz społecznej odpowiedzialności

 

Jeżeli przyjmiesz, że życie człowieka to proces realizowania wartości, to:
Zapytaj siebie: Jakie wartości urzeczywistnia twoja marka własna?
Sprawdź: Na ile to, co robisz zmienia na lepsze ciebie i świat, w którym żyjesz?
Zweryfikuj: W jakim stopniu twój wizerunek jest spójny z twoimi działaniami?

 

Człowiek – twórca marki

Żyjesz, aby manifestować swoją niepowtarzalność.

Chcesz się przekonać Jak to jest działać?

• Doświadczasz robienia tego, co kochasz.
• Dzielisz się tym z innymi.
• Tworzysz, odkrywasz i wchodzisz w interakcje.
• W ciągu swojego życia realizujesz wiele różnych pomysłów, a w każdej twojej aktywności jest cząstka ciebie.

Niezależnie od poziomu twojej kreatywności, pomysłowości i gotowości do działania potrzebujesz ODBIORCY oraz ŚRODOWISKA, w którym zaistniejesz. Zmieniają się koncepcje, projekty, firmy, produkty, a ty wciąż chcesz dać coś od siebie, licząc, że dostaniesz coś w zamian. Wymiana jest możliwa tylko w oparciu o wzajemne oddziaływanie. Szukasz więc powodu do interakcji.

Wymyślasz produkt lub usługę – to dopiero początek. Pomysł się liczy, ale trzeba pójść dalej, aby zacząć sprzedawać. Dlatego zaczynasz patrzeć na swój biznes w szerszym kontekście. Kreowanie własnego biznesu wymaga w równym stopniu inspiracji, co współpracy. Zastanawiasz się:

• Na ile twój produkt jest użyteczny i dla kogo?
• Jakie potrzeby ma zaspokajać i komu służyć?
• Jak mógłby oddziaływać na środowisko w perspektywie wielu lat?

Z tyłu głowy czai się świadomość, że jako osoba wolna i twórcza, masz wpływ nie tylko na własne życie, ale również na otoczenie, w którym funkcjonujesz. Zatem na pewnym etapie kreowania marki własnej dochodzisz do wniosku, że zdecydowanie ważniejsze od tego CO ROBISZ? jest odpowiedź na pytania JAK TO ROBISZ? Bo właśnie „JAK?” stanie się LOGO TWOJEJ MARKI.

 

Po pierwsze – relacje

Coraz częściej zastanawiasz się nad tym: Jaką wartość – Ty, jako osoba – możesz dać innym? Jak dzieląc się sobą, możesz wzbogacać innych? Wówczas w naturalny sposób przenosisz swoją uwagę na otoczenie. Zaczynasz widzieć więcej, rozumieć lepiej, czuć mocniej.

To jest właśnie ta chwila, w której przestajesz żyć wyłącznie dla siebie i zaczynasz żyć również dla innych. Właśnie teraz rozpoczyna się budowanie relacji z odbiorcą, społecznością, światem. Wiesz, że jakość relacji między tobą a twoimi klientami, partnerami handlowymi, a także konkurencją będzie tym wyższa, im bardziej etyczny, pożyteczny społecznie będzie twój biznes. Dlatego opierasz swoje działania na zasadzie WIN-WIN. Oznacza to, że kierujesz się takimi wartościami jak akceptacja, uczciwość, gotowość dzielenia się. Zachęcasz do współpracy i szukania wzajemnych rozwiązań. Dajesz jasny i wiarygodny komunikat, że robiąc swój biznes dbasz także o potrzeby innych.

I tak rodzi się Twoja indywidualna i niepowtarzalna marka. Marka – TY!

 

Zaufanie – waluta przyszłości

Działając w taki sposób zdobywasz zaufanie – walutę, którą możesz płacić wszędzie i każdy chętnie ją przyjmie. Walutę, która nie traci na wartości, a wręcz przeciwnie staje się coraz mocniejsza.

Jesteś wiarygodny, bo tworzysz z poziomu serca – dla siebie i dla innych. Etyka w twoim życiu idzie w parze z etyką w twoim biznesie, więc twoja marka zyskuje na wartości. Wyznajesz określone standardy, nie jest ci obojętne w jakim środowisku żyjesz.

 

Marka – TY!

Działasz świadomie. Bierzesz odpowiedzialność. Nie zamykasz oczu na krzywdę. Nie zaciągasz długów, których nie da się spłacić. Prowadzisz ekonomię otwartych oczu. Zysk nie jest dla ciebie celem samym w sobie, ale raczej narzędziem służącym stwarzaniu lepszej jakości życia. Budujesz siebie, budujesz relacje, budujesz wspólnotę. Tak działając masz poczucie więzi ze sobą i ze światem. W ten sposób łączysz personalizm(1) ze społeczną odpowiedzialnością biznesu (CSR).

Nieustannie zaglądasz w siebie i szukasz odpowiedzi na pytanie: Jaką twarz ma mój biznes? Dzięki temu twój wizerunek jest autentyczny i tożsamy z tym, w co wierzysz. Cokolwiek robisz zachowujesz twarz. Twoja marka jest nie do podrobienia, bo twarzą twojego biznesu jesteś TY!

(1) Źródło: https://klp.pl/wspolczesnosc/a-9238.html
„Nurt w filozofii i kulturze XX wieku, który w centrum swojego zainteresowania stawia osobę. Podobnie jak postmodernizm, powstał jako głos sprzeciwu wobec totalitarnych systemów państwowych, które doprowadziły Europę i świat na skraj zagłady. Personalizm staje w obronie godności ludzkiej, indywidualności, niepowtarzalności i niezależności każdego człowieka”.

Dorota Golańska

Coach rozwoju osobistego, kariery oraz przedsiębiorczości. Specjalizuje się w zarządzaniu wszelkiego rodzaju zasobami, a także umiejętnościami, wiedzą, zdolnościami, talentami oraz predyspozycjami i relacjami. Wspiera i towarzyszy tym, którzy chcą wykorzystać swój własny potencjał, aby podnieść jakość swojego życia.

https://www.facebook.com/dorota.golanska.79

Jak wykorzystać stres w budowaniu Marki Osobistej?

Jak wykorzystać stres w budowaniu Marki Osobistej?

Słowo stres stało się wytrychem i oznacza najczęściej to, czego nie chcemy doświadczyć. Stres przeżywamy z powodu wielu sytuacji, które się nam na co dzień przydarzają. Mówimy, że czujemy się zestresowani, gdy doświadczamy przygnębienia, lęku, zabiegania, presji.

Każdy odbiera sytuację stresową na swój sposób. Najbardziej powszechne opinie na temat stresu to: stres jest szkodliwy, toksyczny należy go unikać i ograniczać. Stres przyspiesza proces starzenia, wywołuje choroby, zwiększa ryzyko chorób serca, depresji i uzależnienia, uśmierca komórki mózgowe.

Czy znając taką opinię można pomyśleć, o wykorzystaniu stresu w budowaniu Marki Osobistej? Można. Nie tylko pomyśleć, a zmienić sposób działania tak, aby stres był siłą Marki.

Zacznijmy od zdefiniowania podmiotu rozważań.

Stress z języka angielskiego oznacza nacisk na jakąś powierzchnię. W tym wypadku na nasz organizm.

To reakcja organizmu w odpowiedzi na wydarzenia, które zakłócają jego równowagę i wpływają na nasze ciało, umysł i ducha.

Bardzo ważnym jest odpowiednie podejście do sytuacji stresowej. Są dwie możliwości.
Można uważać, że wymogi sytuacji przekraczają nasze zasoby albo, że dysponujemy wystarczającymi zasobami, aby sobie w danej sytuacji poradzić. W każdym przypadku nastąpi reakcja. W przypadku pierwszym, nie mam wyboru, nie potrafię tego zrobić. Pojawia się strach. Naturalną reakcją jest ucieczka i jej konsekwencja, czyli dystres. W przypadku drugim, mam wybór, chcę to zrobić. Naturalną reakcją jest podjęcie wyzwania, działanie i eustres.

Jak organizm pomaga w sytuacji stresowej odpowiedzieć na wyzwanie i doświadczyć eustresu?

Podczas sytuacji stresowej, jako pierwsza wydziela się adrenalina, która uwrażliwia zmysły. Źrenice ulegają rozszerzeniu i wpuszczają więcej światła. Słuch się wyostrza. Mózg szybciej przetwarza informacje. A cała uwaga skupia się na sytuacji stresowej. Stres może wywoływać stan podwyższonej koncentracji, w wyniku którego wpłynie do mózgu więcej informacji o otoczeniu.

W wyniku napięcia wydziela się też testosteron i dopamina, dzięki którym wzrasta motywacja. Wszystkie te substancje chemiczne dodają nam siły i pewności siebie. Sprawiają, że bardziej chce się podejmować takie działania, które wzmacniają wydzielanie hormonów szczęścia i dobrego samopoczucia. Stres dostarcza organizmowi energii i wzmaga aktywność mózgu.

Gdy nagle zaczynamy się pocić, serce mocniej bije, oddech przyspiesza, cała uwaga skupia się na źródle reakcji, odczuwamy nagły przypływ pobudzenia, energii, niepokoju, bądź gotowości do działania. To jest dobrze. To znaczy, że organizm pomaga sprostać wyzwaniu, ponieważ skupia moją uwagę, uwrażliwia moje zmysły, zwiększa moją motywację, mobilizuje wszystkie zasoby energii.

Gdy w sytuacji stresowej mam potrzebę przebywać blisko przyjaciół, rodziny, uwrażliwiam się na emocje innych, pragnę zapewnić innym wsparcie. To jest dobrze. To znaczy, że organizm obudził instynkty społeczne, wspiera tworzenie więzi społecznych, zmniejsza strach i dodaje odwagi.

Jeżeli w myślach analizuję sytuację stresową, mam galopadę myśli, potrzebuję o tym porozmawiać, odczuwam chaos wewnętrzny. To jest dobrze. To znaczy, że organizm przywraca równowagę w układzie nerwowym, przetwarza doświadczenie i je przyswaja. Pomaga mózgowi wyciągnąć wnioski i je zapamiętać.

W chwili gdy podejmuję wyzwanie, zdarza się, że słyszę: „Nie denerwuj się, po co się denerwujesz, będzie dobrze”. Wówczas myślę: „Mój kochany organizm teraz się mobilizuje, aby mi pomóc”.

Zanim podejmiemy wybór: ucieczka czy wyzwanie, warto uświadomić sobie trzy prawdy o stresie:

  • Nie stresujemy się z powodu czegoś, co nam jest obojętne.
  • Nie jesteśmy w stanie tworzyć życia, które ma sens, bez doświadczania stresu.
  • Przekonanie o tym, że stres jest pomocny, to samospełniająca się przepowiednia.

Prawda pierwsza o stresie, zwraca uwagę na wszystko to, co nie jest nam obojętne. Kieruje uwagę na to, co jest dla nas ważne i co ma dla nas wartość.

Kiedy zastanawiamy się nad wartościami, które są dla nas ważne, zmienia się historia, którą opowiadamy sobie o stresie. Dzięki temu postrzegamy siebie jako osoby silne, które potrafią i chcą się rozwijać, pokonują przeciwności losu i chętnie podejmują wyzwania. Cohen i Sherman nazwali to zjawisko „narracją własnej kompetencji”. Uważają oni, że pisanie o wyznawanych przez siebie wartościach, podwyższa średnią ocen u osób uczących się, zmniejsza liczbę wizyt u lekarzy, poprawia zdrowie.

Osoby, które uświadomiły sobie swoje wartości, potrafią dostrzegać sens w trudnych okolicznościach. Nie nazywają ich porażkami, a wyciągają lekcję i szukają nowych możliwości realizacji własnych marzeń.
Jednorazowa interwencja w nastawienie psychiczne, jaką jest praca nad własnymi wartościami, przynosi długoterminowe korzyści. Ludzie, którzy przez dziesięć minut pisali o swoich wartościach, jeszcze wiele miesięcy, a nawet lat, czerpią z tego doświadczenia profity.

Moc pisania o wartościach tkwi w tym, że zmienia nasze nastawienie do sytuacji stresowych i nasze przekonania na temat własnych zdolności radzenia sobie z takimi doświadczeniami. Zmienia się też historia jaką sobie opowiadamy o stresie.

Zatem do dzieła.
W tym ćwiczeniu pomocna będzie książka „Ty, marka warta miliony” Beaty Kapcewicz i Justyny Kopeć, w której znajduje się lista ponad 100 wartości. Z nich należy wybrać te, które są dla Ciebie najważniejsze. Jeśli nie masz książki, możesz pomyśleć o tym co ma dla Ciebie wartość i zapisać. Na początek wskaż trzy wartości, wybierz jedną z nich i pisz o niej przez 10 minut. Uzasadnij, dlaczego właśnie ona jest dla Ciebie istotna. Opisz, jak wyrażasz tę wartość w swojej codzienności. Co w związku z tą wartością udało Ci się zrobić dziś i w okresie ostatniego roku. Wyobraź sobie trudną decyzję i napisz, jak dana wartość pomoże Ci podążać we właściwym kierunku.

Wybrane wartości można zapisać na małej kartce i włożyć kartkę do portfela. W chwili stresu wystarczy wyjąć kartkę i spojrzeć na nią. Można również karteczkę z wartościami przykleić na lustrze w łazience, na ekranie monitora i/lub nosić w etui telefonu komórkowego.

Czy istnieje „szczepionka przeciw stresowi”? Tak. Stres pozostawia w mózgu swego rodzaju zapis, który pomaga poradzić sobie, kiedy następnym razem znajdziemy się podobnej sytuacji. Emocje, które się pojawiają po stresie, pomagają uczyć się na swoich przeżyciach i rozumieć ich znaczenie. Dzięki tym wszystkim procesom stres uczy mózg i ciało, jak sobie radzić z napięciem
w przyszłości. Dzięki stresowi doskonalimy swoje umiejętności radzenia sobie z nim i chętniej podejmujemy kolejne wyzwania.

Wyprodukowanie własnej szczepionki przeciwko stresowi, nie jest wcale takie trudne. Każde podjęte, nawet najmniejsze działanie, buduje naszą stresoodporność każdego dnia i jednocześnie buduje naszą Silną Markę Osobistą

Bibliografia:
Ty, marka warta miliony – Beata Kapcewicz i Justyna Kopeć
Siła stresu – Kelly McGonigal

Katarzyna Łukasik

Certyfikowany Trener Świadomego i Zdrowego Życia, Instruktorka Fitness, Nauczycielka i Dietetyczka.

Pomaga ludziom nabrać apetytu na świadome, zdrowe i stresoodporne życie.

https://fitloose.pl

Dobrze Ci z wiarygodnością!!!

Dobrze Ci z wiarygodnością!!!

Czym jest wiarygodność? Jest to zespół działań warunkujący poprzez przykład i autentyczność – sukces. To świadome wybieranie i balans pomiędzy tym, jak chcesz się pokazać, a tym co rezonuje z Tobą. Mądre kroki pomagają w pomyślności. Dlatego prawdziwe „JA” wybrzmi również w biznesie. Warto zastanowić się najpierw nad tym:

Jaka jestem?
Do kogo chcę nieść swoją wartość?
Gdzie mogę spotkać takich ludzi jak ja?
Co chcę przekazać?

Obierając plan i strategię w pracy treningu mentalnego nieodłącznym aspektem jest kierowanie się uczuciami, dobrocią i intuicją. Wniosek? Pokazywanie możliwości poprzez swój autorytet powoduje większe dotarcie do potrzebujących wsparcia. Jeżeli mówisz o tym by działać i próbować to co robisz pod tym względem? Jeżeli warto inwestować to jak?

RÓB TO!!!

Każdy chciałby najlepiej i najwięcej, ale przesyt do droga donikąd. Tak jak w tworzeniu marki, ludzie wyczują nieprawdziwość i oszustwo. Widać, kiedy człowiek poddaje się niskiemu poczuciu własnej wartości pod przykrywką nadmiernego zabiegania, a tym kiedy robi to w zgodzie ze sobą.

Nie, tworzy pełniejszą markę. Odwaga w odmowie dopełnia profesjonalizm. Oznacza to, że nie wszyscy są dla wszystkich i nie wszystkie problemy są dla mnie. Rób to z czym się dobrze czujesz, a zaprofitujesz. Szczerość zawsze się sprzedawała i będzie się sprzedawać. Taką, jaką ja prezentuję, to autentyczność.

Znajdź najpierw siebie, a motorem do wiarygodności będzie naturalność. Nieodłącznym tego stanem jest kontakt ze sobą. Zawiera się w nim decyzyjność i odpowiedzialność za siebie. Nie pozwolisz by Twoja reprezentacja JA była jak chorągiewka na wietrze, a będąc dla siebie, jesteś dla innych. Stąd pochodzi satysfakcja… z misji, wyborów i sensu.

Życzę Ci tego z całego serca, drogi Czytelniku:)

Monika Sutkowska

Uczestniczka Akademii Trenerów Mentalnych. Autorka tekstów w dwumiesięczniku ,,Żyj naturalnie”. Szkoleniowiec młodych podczas obozów sportowych w Zakopanem oraz prowadząca warsztaty rozwojowe dla dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie. Licencjonowany trener gry coachingowej ,,Podróż bohatera”.

https://www.facebook.com/monika.sutkowska.9

Odwrócony Marketing…

Odwrócony Marketing…

Usłyszałem o tym pojęciu kilka lat temu. Zastanawiałem się o co w tym w ogóle chodzi. Pojęcie marketing nie było mi obce, więc zacząłem myśleć, szukać, zadawać pytania. Ze mną to właśnie już tak jest, że jak coś chcę się dowiedzieć, to nie zatrzymam się dopóki nie osiągnę swojego celu. W skrócie z informacji do jakich dotarłem wybrzmiewał przekaz – Przyciągaj do Siebie nie reklamując. Brzmiało jak wyższa szkoła jazdy. Na początku zastanawiałem się czy to jest możliwe, aby mówić o sobie czy swoim produkcie, ale go nie reklamować. Chwilę przed napisaniem tego artykułu zobaczyłem pewną reklamę na Facebooku. Wszystkim znana marka stworzyła reklamę świąteczną.

Nic w stylu, jesteśmy najlepsi, konkurencja to wieśniaki czy moje najmojsze.

Pełne emocji prowadzenie przez historię, nazwa serwisu użyta tylko raz … dosłownie na 2 sekundy. Piękny przekaz, zwrot akcji, sentymentalne wzmianki. Mistrzowie 🙂 Po prostu mistrzowie. Takim ruchem zwiększają swoją szansę, aby ich “reklama” stała się “viralem”.

Viral to z założenia na tyle intrygujący filmik, grafika, który z pomocą lub bez szybko staje się popularny. Internauci chętnie przekazują go dalej, wysyłają, udostępniają znajomym, a ci z kolei podają informację innym osobom znajdującym się w ich osobistych sieciach przyjaciół i znajomych (ang. personal networks) itd., dzięki czemu materiał ten dociera do szerokiego grona widzów w krótkim czasie.” – źródło internet

Jednak jak zastosować metodę odwróconego marketingu do budowania swojej marki? Myślę, że możemy zawrzeć całą instrukcję „jak to zrobić” w 3 krokach.

1. Podejmij decyzję, rób swoje, nie odpuszczaj.
2. Nie nastawiaj się na szybkie efekty.
3. Skup się na wartości, inspiruj i intryguj innych.

Musisz stać się jakiś!

Bardzo często ludzie skupiają się na gonieniu za klientami. Wtedy nie ma czasu na budowanie relacji z “fanami marki”, o kosztach finansowych nie wspominając. A kto chciałby, aby klienci sami szukali jego usług, czy ustawiali się w długich kolejkach, aby zapłacić za towar? KAŻDY! Więc dlaczego tak mało osób decyduje się na dawanie wartości swoim odbiorcom? Odpowiedzi jest wiele, ja stwierdzam po 4 latach pracy nad swoją marką, że jest to bieg długodystansowy. Spokojnie można byłoby napisać, że działa tutaj odroczona gratyfikacja. A najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że to wcale nie przeszkadza w pracy.

Jeszcze jedno chcę podkreślić to, że edukując swoich klientów czy społeczność nie oznacza, że stracicie tych ludzi. Zastanówcie się jak jest u was: wolicie robić interesy z ludźmi, których znacie czy z przypadkowymi spotkanymi chwilę wcześniej? Domyślam się jaka jest odpowiedź …

Reasumując, jeśli zaczniesz stosować odwrócony marketing, wyniki mogę Cię zaskoczyć, jednak pamiętaj o tym, że potrzeba czasu i konsekwentnego działania, aby Twoja marka, produkt, usługa była rozpoznawalna i kojarzyła się bardzo pozytywnie.

Trzymam za Ciebie kciuki 🙂

Adam Dejko

Przedsiębiorca, który rozwój osobisty i relacje stawia na pierwszym miejscu. Jeden z pomysłodawców projektu Facebookowe Wsparcie, który ma na celu pokazanie innym, że warto pokazać się światu.

Autor, Muzyk i Twórca projektu Niebieska Marynarka.

https://www.facebook.com/adam.dejko

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij